1. Przeklęta urzędniczka


    Data: 30.10.2022, Kategorie: zaklęcia, kontrola, seks, więcej seksu, Autor: Sztywny

    ... środka.
    
    Sekretarka skinęła głową, uśmiechnęła się i wyszła, zostawiając otwarte drzwi. Szef przyjrzał się jej pupie, którą zawsze świetnie eksponowała. Było jej o tyle łatwiej, że miała długie nogi i zawsze chodziła w szpilkach. Seksowna, młoda dziewczyna, którą chciałby zerżnąć każdy. Ona sama już nieraz dawała sygnały, że chętnie oddałaby się szefowi. Wiedział, że dla niego zawsze rozpina więcej guzików, pochyla się niżej niż wypada, a nawet oferowała już wielokrotnie masaże i inne drobne, na pierwszy rzut oka niewinne usługi, których od niej nie wymagało stanowisko. Pewnie Brzozowski już dawno by ją posiadł, ale nie kręciły go brunetki, wyłącznie blondynki. Mógł oczywiście zdradzić sekretarce tak cenną informację, ale wolał sprawdzić, jak jest inteligentna i ile czasu zajmie jej odkrycie jego słabości.
    
    Minutę później sekretarka przepuściła w drzwiach kobietę, która wyglądała przy niej jak karzeł. Krótkie nogi, krótkie ręce, naturalne rude włosy przycięte na pazia - wyglądała przedziwnie, a efekt pogłębiały wielkie, okrągłe okulary przeciwsłoneczne, zakrywające niemal połowę okrągłej twarzy.
    
    - Dzień dobry, zapraszam.
    
    Wstał i wyciągnął dłoń na powitanie, ale został zignorowany. Urzędniczka przez chwilę patrzyła beznamiętnie po biurze i dopiero gdy wzruszyła na coś ramionami, podała rękę. Wtedy wszystko się zmieniło.
    
    Kobieta, na oko przed pięćdziesiątką, gwałtownie odwróciła głowę w stronę Brzozowskiego, uśmiechnęła się szeroko, aż skóra wokół kącików ust ...
    ... złożyła się jak harmonijka. Mężczyzna poczuł się wręcz przeciwnie. Ogarnął go niepokój, a biuro nagle wydało mu się pułapką, z drapieżnikiem stojącym dokładnie na drodze do jedynego wyjścia. Nie pamiętał, kiedy ostatnio się tak czuł, a tym bardziej nie rozumiał, dlaczego właśnie teraz, skoro miał już tyle doświadczenia z różnego rodzaju pracownikami państwowymi. Gdy oboje usiedli, zapytał:
    
    - Napije się pani czegoś?
    
    - Wody. Niegazowanej.
    
    - A dla mnie espresso, Wiolu.
    
    Kobieta nie przestawała się uśmiechać, a gdy cisza przeciągała się zbyt długo, wreszcie odezwała się:
    
    - Słyszałam o panu.
    
    - Mój zakład jest spory, często pojawiam się w lokalnej prasie przy okazji różnych uroczystości…
    
    - Ale nie podejrzewałam, że jest pan aż tak… rozrywkowy.
    
    Brzozowski miał wrażenie, że kobieta w ogóle go nie słucha. Zaczynało go to drażnić na wespół z wciąż niezrozumiałym napięciem.
    
    - Czy mogę zapytać o godność?
    
    - Eliza Herkiel. Wyższa urzędniczka Powiatowego Inspektoratu Pracy. Moi koledzy już pozwolili sobie rozpanoszyć się po zakładzie, papiery zostawiłam u sekretarki. Nota bene, nie drażni pana, jak bardzo namolnie dziewczyna próbuje dobrać się do pana kutasa?
    
    Szef zbladł. Cała sytuacja zdecydowanie odbiegała od normy. Kompletnie nie wiedział, co ma powiedzieć, aż wreszcie chwycił się czegoś znajomego, próbując zmienić temat.
    
    - Zapewniam, że spełniamy wszystkie przepisy. Ta wizyta to czysta formalność.
    
    - Tak, wiem. Pewnie znajdziemy kilka drobnych uchybień, ...
«1234...17»