-
Obłąkana "Dramat"
Data: 02.11.2022, Autor: BlackDolly
Po północy jest tu ciemno, pewnie dlatego, że najbliższa latarnia znajduje się jakieś osiemset metrów stąd, a jej blask, o ile można użyć takiego określenia na te znikomego pochodzenia przebłyski świetlików we wnętrzu jej żarówki, raczej tu nie dociera. Nasze miasteczko jest dość małe i raczej osobliwe, na tyle nieistotne, że nawet na mapie nie można go znaleźć, a turyści... Cóż, od kilku wieków nikt tędy nie przejeżdżał. Mimo tego Stary Joe wciąż czyści zabytki, które przez lata jego rodzina zebrała w Lombardzie, który aktualnie prowadzi. Jego żona zmarła, zanim doczekali się potomstwa, także pewnie nieduży budyneczek na krańcu ulicy niedługo zostanie zamknięty. Szkoda. Mam pewien sentyment do staroci. Pani Fitz prowadzi tutejszy bar. Wspominam o niej w sumie tylko dlatego, że z rana ma całkiem niezłe naleśniki, a no i miała romans z Joe. Krótki i przelotny zaowocował tylko jakąś chorobą weneryczną. Podobno w młodości była całkiem rozchwytywaną prostytutką, nie jestem pewna, czy to, aby na pewno dobrze, ale nigdy specjalnie nie zagłębiałam się w szczegóły tej branży. Stara panna z kotem. Jak stereotypowo. Jak to w małych miasteczkach bywa, mamy też burmistrza. Z wyglądu taka łysa wersja Trumpa, ale jest dość ciapowaty i ma zeza rozbieżnego... Prawdopodobnie nie widzi też na lewe oko. Poczciwy dziadek przed osiemdziesiątką. Do jasnej cholery kto go wybrał na tę posadę? W meblowym zabrakło bujanych foteli? Nie mamy tu domu spokojnej starości. Ciekawe dlaczego? ...
... Szkoły z resztą też nie. Za to jest sierociniec. Wychowałam się w nim. Byłam drugim najstarszym dzieckiem, także miałam sporo obowiązków. Byłam w sumie jednym z dwójki dzieci, które w nim mieszkały, także nie bardzo było się jak podzielić. Derek był ode mnie pięć lat starszy, większy, silniejszy, dobrze, że chociaż byłam inteligentniejsza. To byłoby nie w porządku, gdyby wszystko co fajne przypadło akurat jemu. Pamiętam, że był blondynem, o pięknych kasztanowych oczach, w których bez przerwy tliła się nadzieja na lepszą przyszłość. Był też bardzo odważny, zawsze mocno chwytał mnie w nocy za rękę, gdy miałam koszmary. Przychodził do mojego pokoju w tajemnicy, ale tylko od poniedziałku do soboty. W niedzielne wieczory nigdy się nie pojawiał. Zawsze powtarzał, że jeśli będę się bała, mam mocno przytulić się do mojego ukochanego pluszowego misia, zacisnąć powieki i co najważniejsze pod żadnym pozorem nie ściągać poduszki z głowy. Przyciskać najmocniej jak się da. Tak, aby nic nie było słychać. Tak, abym nic nie słyszała. Następnego dnia rano, zawsze był jakiś nie taki. Smutny, poirytowany, rozdrażniony... Obolały. Nie chciał się ze mną bawić, ani koło mnie siedzieć. Stał tylko w kącie ze spuszczoną głową i ukradkiem co jakiś czas wycierał łzy. Myślał, że nie widzę. Nie lubił, gdy pytałam. Zawsze krzyczał, że to nie mój biznes i lepiej, żebym zajęła się lalkami. Było mi wtedy tak cholernie przykro. Odtrącał mnie, a ja tylko chciałam mu pomóc. Kochałam go. Nie miałam nikogo ...