-
Czerwone róże (I)
Data: 06.11.2022, Kategorie: nieznajomy, dziewica, urodziny, namiętność, pożądanie, Autor: Passionate
... śniadanie. Wypiła do końca kawę i już jej nie było w kuchni – Zbieraj się! Za dziesięć minut mamy transport! - Mary Ann? Jest jeszcze rano, daj żyć! - zaprotestowała Ella - Pośpiesz się! Jak się nie ogarniesz to wydrę cię z domu tak jak stoisz! - zagroziła jej współlokatorka. Ella szybko zjadła jogurt, ale darowała już sobie pomarańcz i pognała do pokoju żeby się przebrać. Na dworze było ciepło, więc zdecydowała się na turkusową sukienkę, która ładnie podkreślała jej kobiecość. Włosy zdecydowała się zostawić rozpuszczone, zrobiła lekki makijaż i była gotowa do wyjścia. W samą porę, bo jej przyjaciółka wpadła do pokoju z groźną miną. Widząc, że solenizantka jest już gotowa uśmiechnęła się i zmierzyła ją wzrokiem. - Wyglądasz ślicznie, wszyscy faceci będą piać z zachwytu na twój widok! - Nie, bo jak zobaczą ciebie i twoje seksowne nogi, ja przestanę się liczyć – wyszła z pokoju i udała się w stronę drzwi, po drodze zarobiła kuksańca od Mary Ann. Po drodze przeglądnęły się jeszcze w lustrze, które wisiało w korytarzu i podeszły do drzwi. Ella otworzyła je i aż jęknęła widząc na wycieraczce czerwoną różę, a przy jej łodydze przyczepiony bilecik. Aż cofnęła się do tyłu, przez co wpadła na Mary Ann, która zaglądnęła jej przez ramię i widząc, co tak załamało przyjaciółkę zaśmiała się. - Jak widzę, ma twój nowy adres – powiedziała ironicznie - Bardzo śmieszne – odpowiedziała wojowniczo Ella. Podniosła z ziemi różę i patrzyła się na nią z obrzydzeniem. ...
... Następnie poszła do kuchni z zamiarem wyrzucenia róży do kosza. Nawet nie popatrzyła na to, co pisze na bileciku. - Nie zamierzasz nawet przeczytać, co napisał? - Nie. Idziemy? - powiedziała zdecydowanie i udała się szybkim krokiem do drzwi. - Już chyba nasz transport czeka. - Nie bądź śmieszna. Nie ciekawi cie, co tym razem napisał? Mnie bardzo – to powiedziawszy pobiegła do kuchni. Wróciła po minucie z tajemniczą miną. - El, musisz to przeczytać. - podała jej mały kartonik, który ta wzięła z niechęcią. Zerknęła na niego i od razu wypuściła z rąk - O cholera. - wykrztusiła. - Dokładnie. O cholera. Może do twojego nieznajomego dotarły twoje zażalenia? - zaśmiała się cicho Mary Ann. – Musimy już iść. Głowa do góry. Pewnie dzisiaj się nie ujawni, więc możesz być spokojna. Karoca czeka! Wyszły wreszcie z domu i udały się na parking. Ella wytrzeszczyła oczy na widok swojego brata, który stał oparty o samochód. - Wy się dogadaliście? Jak to możliwe? - zaskoczona przystanęła przed samochodem. - Dla ciebie wszystko kochana. Nawet te męczarnie, które musiałam znosić, próbując ubłagać twojego brata, by został naszym szoferem. - Wszystko najlepszego siostrzyczko! - przytulił mocno Elle do swojej piersi. Po chwili wypuścił ją z objęć i spojrzał na Mary Ann. Jego spojrzenie przesunęło się po jej ubiorze, ale nic nie skomentował. Skinął jej głową na znak przywitania, ta odpowiedziała mu tym samym. - Dziękuję braciszku! - pocałowała go w policzek, po czym szepnęła ...