-
MiniaTurka, czyli tam, gdzie rozkwitają jaśminy
Data: 16.11.2022, Kategorie: delikatnie, masaż, nieśmiałość, wakacje, soft, Autor: Agnessa Novvak
... zdecydowanie życzę, a czego nie. Najpierw sauna. Może i trwająca znacznie krócej niż przewiduje protokół, ale i tak wyciskająca ze mnie siódme poty. Dziwi mnie – tak, znowu – że w całkiem dużym pomieszczeniu poza mną są tylko pojedyncze osoby, i to wyglądające raczej na autochtonów. Pomimo tego, że znajduję się właściwie cały czas na terenie hotelu, że pora wcale nie jest bardzo późna, a ceny są raczej niewygórowane. Zwłaszcza w porównaniu do krajowych salonów spa. Czekając z utęsknieniem na wyjście z tego piekarnika, rozglądam się z zaciekawieniem dookoła. Mogę mieć swoje – bywa, że kontrowersyjne i niepoprawne politycznie – zdanie na temat tego całego multikulti, ale przyznaję uczciwie, że sztuka i architektura Bliskiego Wschodu zachwyca mnie od kiedy tylko pamiętam. Z zapartym nie tylko od gęstej pary, ale i wrażeń artystycznych tchem, podziwiam wystrój. Wszechobecne, wijące się po ścianach i suficie arabeski, misterne ażurowe przepierzenia, a nawet takie drobiazgi jak promieniste wzory wyhaftowane na ręcznikach. Kojarzą mi się z mandalą, ale to chyba nie bardzo ta religia. Cóż, trzeba będzie koniecznie się dokształcić, bo poziom mojej własnej ignorancji zaczyna mnie irytować. Yasemin wreszcie po mnie przychodzi i zabiera do sąsiedniego, tym razem znacznie mniejszego pokoju. Kładę się tam na brzuchu na ogromnym… stole? Łóżku? Postumencie? Prostopadłościennym „czymś” stojącym na środku. Leżenie na kamieniu nie jest może specjalnie wygodne, ale skoro taka jest ...
... tradycja, to nie mam co narzekać. Dobrze chociaż o tyle, że mam pod sobą jeden gruby ręcznik, a głowę opieram na drugim, zwiniętym w ciasny rulon. Moja osobista masażystka bardzo wprawnie rozprowadza na mojej skórze jakąś brązową, ziarnistą masę, jakby glinkę zmieszaną z drobnym piaskiem, po czym energicznie szoruje chropowatą rękawicą. Kiedy obraca mnie na plecy i ostrożnie zsuwa przykrywający biodra ręcznik, najwyraźniej nie chcąc pominąć żadnego fragmentu ciała, zauważam jak zawstydzona odwraca oczy. Uspokajam ją i zapewniam, że chociaż to ja decyduję o charakterze naszego spotkania, to do niczego jej nie przymuszę. Bez przesady, to nie jakiś podrzędny Burdelik Palacco. Oby nie. W odpowiedzi Yasemin na moje słowa uśmiecha się nieśmiało. Nabierając wodę niewielkim, mosiężnym garnuszkiem, spłukuje ze mnie resztki peelingującej mazi, po czym podchodzi do stojącej obok misy i wyjmuje z niej spory zwitek białego materiału. Staje nade mną i jakimś czarnoksięskim sposobem wyciska z niego pianę. Absurdalne wręcz ilości piany. Powtarza to drugi i trzeci raz, aż do chwili w której wyglądam jak eklerka z bitą śmietaną. Wyjątkowo dobrze wypieczona eklerka, z podwójną bitą śmietaną. Nie, nie bój się, moja prześliczna, kochana towarzyszko. Już ci przecież tłumaczyłam, że masz mnie pieścić właśnie tak. Chociaż nie, nie do końca tak. Jeszcze odważniej. Nie mam pojęcia, jak traktują cię przychodzący tu mężczyźni i jaki… Zakres usług im oferujesz. I po prawdzie, nie chcę nawet w to wnikać. ...