-
MiniaTurka, czyli tam, gdzie rozkwitają jaśminy
Data: 16.11.2022, Kategorie: delikatnie, masaż, nieśmiałość, wakacje, soft, Autor: Agnessa Novvak
... barman decyduje się gdzieś zadzwonić. Oczywiście nie mam pojęcia z kim i o czym rozmawia, ale sądząc po jego minie i rzucanych w moją stronę porozumiewawczych spojrzeniach, wszystko zmierza w dobrym kierunku. Odkłada słuchawkę i wyjaśnia mi szybko, gdzie i do kogo mam się udać. Zaskoczenie jest zupełne. Zgodnie z instrukcją, nie muszę nawet wychodzić z hotelu – wystarczy tylko przejść do drugiego skrzydła i znaleźć odpowiednią osobę na recepcji. Po kilku chwilach kluczenia w co prawda czystych i miłych dla oka, ale wyjątkowo słabo oznaczonych korytarzach, trafiam gdzie trzeba. Oczekujący na mnie recepcjonista okazuje się być we wszystko dokładnie wtajemniczony. Praktycznie od razu odchodzi ze mną nieco na bok, dzierżąc w ręku smartfon wyglądający raczej na prywatny, niż hotelowy. Przy pierwszej rozmowie pyta mnie o preferencje. Jest to nieco krępujące, ale skoro już powiedziało się „A”, to trzeba też powiedzieć: „młoda, drobna, o naturalnej urodzie. Jeśli można”. Po drugim telefonie każe mi usiąść na patio i poczekać parę chwil. Umilam sobie czas popijając wodę z lodem i cytryną, którą co ciekawe dostaję bez pytania. Niby drobiazg, a miły. Ciekawe, czy innych interesantów też tak traktują? Ale ostatecznie rachunek za usługę został uregulowany z góry, i to bez specjalnych targów. Co prawda z kilku minut robi się kilkanaście, ale widok zbliżającej się do mnie szybkim krokiem młodej kobiety, ubranej we wzorzyste szarawary i przykrótką bluzeczkę, odsłaniającą wąską ...
... talię, wynagradza wszystko. Faktycznie – jest niewysoka i szczupła, taka jaką chcę. Obdarzona błyszczącymi głęboką czernią, splecionymi w długi warkocz włosami, i wyjątkowo śniadą nawet jak na jej krąg kulturowy cerą. Nie wiem dlaczego, bo przecież nie jest ani wysoka, ani jasnowłosa, ale kojarzy mi się z elfką. Cóż, w takim razie muszę mieć się na baczności. Bo wiadomo powszechnie, że elfy to rasa podła i bezbożna! Wszystko co złe, to przez elfów! I balwierzy! Elfka czy inna krzatka, najpewniej została już uprzedzona o co dokładnie mi chodzi, bo nie wyraża specjalnego zdziwienia. Przedstawia się jako Yasemin. Nie mnie decydować o tym, czy tak zgrabne, przyjemne dla ucha i rozpoznawalne imię, ma cokolwiek wspólnego z prawdą. Dopada mnie kolejne zaskoczenie, chyba nawet większe niż poprzednie. W cieniu w założeniach nowoczesnej, a faktycznie wtórnej i nudnej do bólu bryle hotelu, skrywa się zgrabny, stylowy budynek łaźni. Moja towarzyszka prowadzi mnie do przebieralni, gdzie mam zostawić rzeczy i nałożyć szlafrok, po drodze tłumacząc mi wszystko i dopytując o szczegóły. Bardzo osobiste szczegóły. Mówi płynnie i wyraźnie, chociaż z twardą, jakby gardłową artykulacją. Ale pewnie i ja brzmię dla niej osobliwie, ze swoim charakterystycznym słowiańskim szelestem, twardym „r” i akcentowaniem zdecydowanie nie tego, co należy. Tak czy inaczej ustalamy błyskawicznie, jak długo wszystko ma trwać i jaką część tego czasu chcę przeznaczyć na zabieg, a jaką na… Po prostu czego sobie ...