-
Pizza
Data: 20.11.2022, Kategorie: Inne, Autor: Just Grzanex
Deszcz lał się z nieba niczym wściekły wodospad, skutecznie zniechęcając kogokolwiek do spacerów. Biorąc pod uwagę fakt, że była 20:30 oraz to, że znajdował się w centrum handlowym, oczywistym stawało się, że porządny prysznic był nieunikniony. Ostatnie sklepy zamykali o 21:00, natomiast całość kompleksu o 23:00 (po ostatnim seansie w multikinie). Nawałnica wcale nie wyglądała jakby miała zamiar do tego czasu się wyszaleć. "Eh, do dupy" – pomyślałem – "Skoro już mam zmoknąć, to na pewno nie z pustym brzuchem". Na końcu galerii była Pizza Hut. Mimo, że nie przepadam za jej ofertą, miała ona znaczącą przewagę nad resztą pobliskich żarłodajni. Posiadała bowiem dwa piętra. Oznaczało to, że większość rodziców z dziećmi lokowała się na dole, zamieniając tamte okolice w przedsionek piekła. Wszedłem do lokalu i omiotłem go wzrokiem. Dosyć pusto, dwie znudzone kelnerki i z ośmiu gości wgryzających się w swoje zamówienia. Zanim ktokolwiek z obsługi zdążył podejść proponując stolik, wdrapałem się po schodach na pierwsze piętro. Miałem tam upatrzone swoje ulubione miejsce za filarem. Można to nazwać lożą, w której zazwyczaj było pusto i w miarę cicho. Minus miejscówki był taki, że prawie nie było jej widać zza baru. Niestety oznaczało to, że obsługa docierała tam w ostateczności. Jako, że dzisiaj nie było żadnego klienta, nie powinno być problemu z obsługą. Osamotniona kelnerka dzielnie walczyła z nudą czytając gazetę wypchaną po brzegi krzykliwymi reklamami. Przechodząc koło baru ...
... wziąłem menu puszczając zawadiacko oko do zaskoczonej dziewczyny. Otworzyła zdziwiona buzię, ale zanim coś powiedziała, zmieniła chyba zdanie. Uśmiechnęła się na wpół wymuszony sposób. Odłożyła gazetę sięgając po leżący nieopodal fartuch, widać nie spodziewała się już dzisiaj klientów. Siadłem w swoim kąciku i przewertowałem szybko ofertę. Bla bla bla "uśmiech Boryny". Może być, uniosłem głowę w poszukiwaniu dziewczyny. Stała oparta plecami o bar, patrząc na mnie. Nie pozostało mi nic innego, jak też na nią patrzeć. Mijały kolejne sekundy, na dole zawyło dziecko. Deszcz rzucał się szaleńczo na szyby, a my wciąż na siebie patrzyliśmy. Brunetka, raczej drobnej budowy, lekko zaokrąglona, bez śladów anoreksji czy innego kobiecego zboczenia. W tym świetle niewiele więcej mogłem powiedzieć poza tym, że wyglądała fajnie. Uśmiechnąłem się w końcu i uniosłem rękę niczym dziecko w szkole. Obróciła się na chwilę do baru szukając notesu, po czym podeszła czekając na zamówienie. Właśnie miałem się odezwać, gdy nagle doszedłem do wniosku, że szkoda przerywać tą uroczą ciszę. Obróciłem na stole menu i wskazałem palcem wybrane danie. Małe i wychudzone literki słabo widoczne w zmęczonym świetle nie ułatwiały jej zadania. Oparła się o stół i pochyliła, starając się zobaczyć, co też mój paluch pokazuje. Bluzka z rozpiętymi trzema górnymi guzikami rozchyliła się leniwie, ukazując jej piersi aż po różowe sutki. Zapatrzyłem się zafascynowany tymi bujającymi się krągłościami. Wyobraźnia szybko dorysowała ...