-
Pizza
Data: 20.11.2022, Kategorie: Inne, Autor: Just Grzanex
... resztę obrazu usuwając przeszkadzającą bluzkę. Z marzeń wyrwało mnie pukanie w stół, oderwałem wzrok od jej kuszących kształtów przenosząc go w górę. Byłem pewien, że w jej spojrzeniu był ukryty figiel. Pokręciła z dezaprobatą głową, uśmiechając się jednocześnie. Uciekłem z oczyma na kartę. No tak, coś do picia też by się przydało... Po chwili wahania wybrałem sok pomarańczowy. Zapisała powoli zamówienie, chociaż byłem pewien, że jedynie droczy się ze mną. Wciąż miałem w pamięci widok z przed kilku sekund. Gdy tak stała notując, korciło mnie, aby zerknąć jeszcze raz. Jednak, jako porządny facet, a za jakiego się czasami miałem, postanowiłem trzymać "fason". Skończyła skrobać ołówkiem, po czym oddaliła się przekazać zamówienie do kucharza. Wlepiłem oczy w jej biodra. Bujały się zalotnie opięte obcisłą spódniczką. Korzystając z okazji wytężyłem swoje męskie umiejętności analizując to, co widzę… musi mieć stringi. Sposób, w jaki zaginał się materiał, sugerował jakąś skąpą bieliznę… No chyba, że w ogóle nie założyła nic pod spód? W końcu stanika nie miała! Te intrygujące przemyślenia zajmowały moją wyobraźnię przez kolejne kilka minut. Siedząc ze wzrokiem wlepionym w szybę, o którą rozbijały się wściekle grube krople wody, nie zauważyłem gdy podeszła stawiając przede mną szklankę z sokiem. Drgnąłem zaskoczony, wywołując mały wybuch wesołości u kelnerki. Nie pozostało mi nic innego, jak odwzajemnić uśmiech i schować się za szklanką. Ruszyła w kierunku baru, jej biodra ponownie ...
... zataczały zmysłowe łuki, a ja znowu zacząłem bezwstydnie je obmacywać wzrokiem. Zastanawiałem się, czy chodzi tak na co dzień, czy tylko dla mnie? Poczucie męskiej wartości stwierdziło autorytatywnie, że dzisiejszego wieczora jest pokaz dedykowany jedynemu klientowi. Minuty mijały, a my siedzieliśmy w ciszy wpatrzeni w siebie. Zastanawiałem się, o czym może ona myśleć? Niestety, telepatia nie była moją mocną stroną. Gdzieś za ladą rozległ się dzwonek: dyń dyń. Mała winda transportowa przywiozła moje żarcie. Szczerze mówiąc nie pamiętam, co zamówiłem. Zresztą nie miało to większego znaczenia. Po chwili pizza została sprawnie pocięta na barze i flirciara przyniosła ją na stolik. Nałożyła pierwszy kawałek na stojący przede mną talerz i puściła do mnie oko. Uznałem to za nieme: "Smacznego!". Wziąłem bezbronny kawałek ciacha i wgryzłem się w nie niczym drapieżnik. Dziewczyna po raz trzeci ruszyła w kierunku baru. Tylko na to czekałem. Znowu bezwstydnie wlepiłem oczy tam, gdzie nie powinienem... i zakrztusiłem się pizzą. Spódniczka zniknęła! Patrzyłem na dwa kształtne, oddalające się pośladki, całości dopełniały seledynowe, skąpo wycięte figi. Cały podstęp dobrze skrywał wspólnik fartuch sięgający z przodu aż za kolana... Moja rozpaczliwa walka o powietrze z agresywnym kęsem zwróciła jej uwagę. Odwróciła się udając zaskoczenie. Szybkim krokiem podeszła, aby poklepać mnie po plecach. Trochę pomogło, chwyciłem oddech i przełknąłem intruza. Podała mi sok. Wziąłem dwa potężne hausty z ...