-
Małolaty i dildo –miałam ci ja błonkę...
Data: 19.12.2022, Autor: fantasta
... rowku, ale numer z trzymaniem dildo między cyckami mi nie wyszedł; chyba za mało byłam obdarzona przez matkę naturę lub niedoświadczona. Mniej to istotne, bo teraz co zamierzałam uczynić; dać śmiałość kumpeli do tego by rozwiać jej dygresję na temat: „cnoty z dildo” trochę mnie przeraziło. Sięgałam po drina dla śmiałości i ubzdurała mi się w główce pewna myśl. Zajęłam pozycję siedzącą na przykurczonych nogach odwracając się bokiem do obserwatorki, która zajęła pozycje leżąca na łóżku z podpartymi rękoma głowę wlepiła ślipia we mnie. Pomyślałam, raz kozie…, pochwyciłam dildo w garść, skierowałam dłoń wraz z nim do ust naśliniłam, wręcz naplułam. Skierowałam dłoń z nim za mój tyłek uniosłam go podsunęłam pod siebie dildo. Przesuwając go ku przodowi, między uda. Przejechałam po moich wargach, aż westchnęłam. Nie wiem czy to z zaskoczenia, czy mnie miło połechtało po dzyndzlu. Bynajmniej lepsze doznanie niż „palcowanie”. Myśl, iż by to monstrum miało by wtargnąć w głąbbb mnie, lekko mnie przeraziła i zastanowiła. Opanowawszy rządze poczęłam dalsze działania demonstracji kumpeli, jak dosiąść dildo i rozwiać jej myśli dręczące pozbawienia cnoty. Uniosłam tyłek będąc na klęczkach, ale na tyle by dildo czasem nie wystawał poza moje pośladki; był nie widoczny dla obserwatorki. Doznałam ponownego otarcia łba o mój srom, aż mi ciarki przeleciały po kręgosłupie do mózgu. Opanowałam, żądze i powoli zaczęłam opuszczać tyłek wydając ciche westchnienia. Aprobata ze strony kumpeli ...
... przyczyniła się ku dalszym poczynaniom. Przykucłam gwałtownie wydobywając z siebie przeciągliwe Ałaaa. Jednocześnie usłyszałam jak kumpela stękała, gdy na nią zerknąłem ta trzymała rękę między udami. Wtem uniosłam tyłek zeskakując z dildo i odskoczyłam jak poparzona przysiadłszy bokiem na jednym pośladku przy biurku. Wydobywając z siebie zadowolenie i przekona, iż ów czyn przekonał ją do próby podjęcia rozstrzygnięcia faktu „pozbawienia cnoty z dildo” skomentowałam: - Uznajmy to za zaliczone wyzwanie!? - No stara, raczej na pewno, bolało? - Co? Nie wiem jeszcze jestem rozczęsiona, nie jestem pewna, nie wiem! - Co nie wiesz? - Nie wiem jak ci to powiedzieć, sama spróbuj, rozwiązanie masz w zasięgu ręki. Pomyślałam sobie ale ze mnie cwaniara. Ze szelmowskim uśmiechem powiedziałam: - Chyba jesteś przekonana, twoja kolej, by poznać odpowiedź na nurtujące cię pytanie, - Dzięki za sugestię, ale ja chybaaaaa nie jestem tak odważna, - Ty star wes nie odpierdalaj to co ja „TO” ten pokaz, po co, na co? - Podjęłaś się wyzwania i się go wsa… sobie, nie jestem właśnie przekonana, - To pokaż cwaniaro jak „TO”, go sobie wsa…, co wymiękasz? - Spox nie unoś się tak, bo ciiii…. Błona pęknie-kła. O to jest pytanie? - Ty nie musisz znać odpowiedzi na nie, sama się przekonaj i poznaj odpowiedź na nurtujące cię pytanie, - Nie ciskaj się tak, po prostu NIE możliwe, że tak „gładko” ciiii wsze… bez bólu, - Powiedziałam sama się przekonaj i mnie nie wpieniaj! - ...