1. Wakacje na Mazurach część 2/2


    Data: 20.12.2022, Autor: Mandaryna

    Witam.
    
    I zapraszam na drugą i ostatnią część naszej autentycznej historii na Mazurach.
    
    Nachylilam się nad Darkiem.
    
    - dziękuję - rzeklam cicho
    
    Z trudem doszłam do leżaka. Moja cipa, była mocno naruszona, przez jego dużego kutasa
    
    Maz zasnął. Słyszałam jak chrapie. Musiałam zapanować nad sobą.
    
    Darek z uśmiechem dołączył do nas. Jego kutas pięknie zwisal. Kilkanaście minut później, wróciła Ola z mężem.
    
    - wybaczcie musieliśmy się wyruchac. - rzekła Olka z duzym uśmiechem.
    
    - nie musiałaś iść do sypialni, mało tu miejsca - odparlam.
    
    - nie mówiłem - wtrącił Mario.
    
    Położyłam dłoń na mężu.
    
    Obróciłam się, do niego.
    
    Zaczęłam delikatnie, bawić się jego kutasem.
    
    Rozmawiali, o potrzebie rozpaleniu grilla. Nikt nie zwracał, uwagi na to co robię.
    
    Z kazda chwilą, jego czlonek, rósł mi w dłoni.
    
    Panowie postanowili zająć się obiadem, chyba już, każdy był głodny.
    
    Gdy Darek z Mariuszem byli zajęci. Ola zapytała, o te ostatnie godziny.
    
    - pomyśl - nie trzeba nosić bielizny i ciuchów - rzeklam śmiejąc się.
    
    - to prawda. Miałam taką ochotę, że musiałam iść na górę....
    
    - po co... Nago wszyscy chodzą. Więc nikogo, nie zdziwiłoby, gdybyś dosiadła, swojego na trawie ha ha. - odparlam.
    
    Członek Roberta już prawie stał.
    
    Ola wpatrzona, w moje zabawy odparła.
    
    - no wiesz, nigdy nie byliśmy w takiej sytuacji.
    
    - rozumiem, pierwsze lody przełamane. Więc czas na nowe doświadczenia...
    
    - Oluś idę zobaczyć do chłopaków. - odparlam machając jej ...
    ... fiutem.
    
    Dając jednocześnie, do rozumienia, że jak ma ochotę, to może mnie zastapic.
    
    W kuchni panowie przygotowywali mięso na grilla.
    
    - pomoc wam - zapytałam.
    
    - hm.... Tak....
    
    Postanowiłam pokroić sałatkę.
    
    Widząc wyciągnięte warzywa.
    
    - Mariusz możesz zabrać mięsa - rzekł Darek
    
    Gdy tylko Mario się oddalił Darek zbliżył się do mnie.
    
    - mam nadzieję, że nie wpłynie to, co się stało, na nasze relacje.
    
    - bez obaw. Miałam ochotę i już.
    
    - to dobrze bo zaskoczyłas mnie.
    
    A nie chciałbym, żeby były jakieś, nie porozumienia. Chodź nie powinienem, tego robić.
    
    - a co żałujesz..
    
    - nie... no co ty, masz cudowna cipke.
    
    - dzięki - odparlam z uśmiechem.
    
    Darek stanął, za mną, jego dłonie wylądowały, na moich, twardych cyckach.
    
    - mogę.... - zapytał patrząc w stronę okien czy nikt się nie zbliża.
    
    Złapałam go za członka, stał jak dyszel. Ciężko było, mi go objąć, moimi drobnymi rączkami.
    
    Jego dłonie, ściskały, moje piersi. Sterczace sutki, prezyly się dumnie
    
    Jego palce, dotykały mojej, nabrzmialej lechtaczki, chwilę później szczytowalam.
    
    Moje uda, uwiezily jego dłoń, między moimi nogami.
    
    Czułam jak jego palce, wdzierały się, do środka.
    
    Z mojej cipki lało się jak z kranu.
    
    Po chwili obrocilam się i kucnelam. Polizalam jego główkę. Z trudem wsadzilam ją do ust, czując jak je nadwyrężam . Wsadzilam ile mogłam, lekko się dlawiac.
    
    Trzymając go oburącz i mając go sporo, w ustach, było jeszcze miejsca by go obiac. Ciężko było, lecz dałam ...
«123»