-
Dobry zwyczaj, nie pożyczaj
Data: 20.02.2023, Autor: blackjack
Lekko i na wesoło. O seksownym policjancie, dziwnej umowie i trupie pana młodego. W eleganckiej kawiarni, przy okrągłym stoliku, siedziała samotna kobieta. Wyglądała na przygnębioną, ale jeśli ktoś zadałby sobie trochę trudu, aby przyjrzeć jej się dokładniej, od razu zauważyłby, że to nie przygnębienie, a złość. Tak. To zdecydowanie nie był dobry dzień. Olka była nie tylko zła. Była wściekła! Na samą siebie, na eks faceta, na cały świat. Na złośliwy los, na swoją własną ślepotę, bo przecież pewne rzeczy mogła dostrzec znacznie wcześniej. Mogła też nie przyjmować tego cholernego zaproszenia. Miała pół roku aby wymyślić znakomitą wymówkę, ale nie, ona oczywiście uniosła się honorem i teraz będzie musiała robić dobrą minę do złej gry. Mogła też ze spokojem wyjaśnić, że nie powinna być wśród zaproszonych gości. – Kłamczucha ze mnie – mruknęła, popijając zamówionego drinka. – I tchórz. Przebrzydły tchórz! – Co tam mamroczesz pod nosem? – Przy stoliku pojawiła się kobieta o oszałamiająco czerwonych włosach. Prawie że świeciły w półmroku panującym w pomieszczeniu. – O, Irka! – ucieszyła się niemrawo Olka. – Wiedziałam, że spóźnisz się dokładnie dwanaście minut. – Panno dokładna, nie patrz tyle na zegarek tylko doceń, że wyrwałam się z domu na nasz babski wieczór. Zgaduję, że potrzebujesz pocieszenia? – Z gracją zajęła miejsce naprzeciwko przyjaciółki. – Potrzebuję szczerej rozmowy. – Faktycznie, na co dzień raczej nie tym się zajmujesz. – Jeśli masz ...
... na myśli, że każdy prawnik łże jak najęty – westchnęła Olka – to trochę racji w tym jest. Z tym że my to nazywamy dyplomacją. – Wiesz… Jak tylko pomyślę, jakie studia wybrałaś i że w ogóle je skończyłaś, chce mi się śmiać. – Uhm – przytaknęła Olka. Nie było co się oburzać. W liceum robiła za czarną owcę. Rozrabiała, powtarzała jedną klasę, buntowała się i nawet raz uciekła z domu. Było co wspominać z niechęcią. Później, po dwudziestce zmądrzała. Dostała się na studia i to nie byle jakie, skończyła je i kilka lat później pracowała w znanej korporacji na wysokim stanowisku. Mało kto poznałby teraz w tej wymuskanej damulce, tamtą dziewczynę. Ona sama czasami się nie poznawała. – Kiepsko wyglądasz, więc pewnie chodzi o Gabriela? – Poniekąd – odpowiedziała markotnym głosem Olka. – Jeszcze się nie otrząsnęłaś? Zdaje się, że byliście ze sobą pięć lat? – Przyjaciółka pocieszająco poklepała ją po plecach. – Może za szybko poszliście do łóżka? – To była piąta randka… – No tak, zapomniałam o liście twoich żelaznych zasad. – Wiesz co jest najgorsze? – chlipnęła Olka. – Za dwa tygodnie hajta się z moją kuzynką! – Z Anką? – Nie, z nadobną Małgosią. – Nieeee!!! – ryknęła od serca Irka. – Z tą Małgosią?! – Tak, z tą! Rzucił mnie, bo nakryłam ich w razem w łóżku! Dwa dni przed naszym ślubem! A teraz się z nią hajta! – O kurwa! – powiedziała z nabożnym zdumieniem Irka. – Dlaczego nic wcześniej nie powiedziałaś? Co za łajdak! Sukinsyn! Skurwysyn! – Fiut ...