-
Podwójne życie Nauczycielki
Data: 30.03.2023, Autor: horus33
Dzwonek kończący ósmą lekcję rozniósł się po szkole. Mało jednak było osób, które były nim zaskoczone. Większość wpatrywała się w zegar odliczając sekundy ostatniej lekcji w ten piątkowy dzień. Iga nie mogła patrzeć na zegar, ponieważ stała zwrócona do niego plecami, a jako nauczycielce nie wypadało okazywać zniecierpliwienia czy znudzenia. Niemniej równie mocno jak jej uczniowie wyczekiwała końca dnia. - Pamiętajcie żeby powtórzyć materiał. W poniedziałek zrobię sprawdzian – krzyknęła jeszcze w ostatniej chwili, ale tylko pro forma. Z westchnieniem ulgi, na które mogła sobie pozwolić dopiero teraz wyszła z klasy. - Widziałaś tego nowego – zapytała Alina chyba jedyna bliższa koleżanka w szkole, gdy tylko Iga weszła do pokoju nauczycielskiego. - Jakiego nowego – musiała mrugnąć kilka razy by przestawić się na nowy tor myślenia. Duchem była już w domu. - Przeprowadził się tu z Warszawy. Ma córkę w trzeciej klasie. Codziennie ją odbiera. Przystojny jak Bradley Cooper. - Od kiedy obejrzałyśmy „Narodziny Gwiazdy” wszyscy są przystojni jak Cooper – zbyłam ją. Nie chciałam kolejnych swat z pierwszym lepszym i wolnym. Alina chyba jako jedyna nie straciła wiary, że kiedyś uda jej się uczynić z Igi uczciwą kobietę. - Ale ten faktycznie jest niezły. Zaraz powinien przyjechać. Zerknij tylko. - Dobrze, ale do razu mówię, że nie dam się wplątać w kolejną randkę w ciemno. - Ale… - Nie. Ostrzegam! Zabrała swoje rzeczy i wyszła ze szkoły. Powiedziała ...
... prawdę, nie była ciekawa kolejnego faceta. Pomimo, że miała już trzydzieści sześć lat nie szukała obsesyjnie jakiejkolwiek znajomości. Przejechała się już tyle razy na nudziarzach lub pozerach, że już wolała zostać sama niż męczyć się z jakimś dupkiem przez całe życie. Niestety tacy ludzie jak Alina nie mogli tego zrozumieć. Trzydzieści sześć lat i sama? Kobieta? Ładna? To nie zgodne z naturą. Uśmiechnęła się do siebie. Wszyscy myśleli, że jest wybredną starą panną. Taką której nic nie pasuje. Uczniowie nazwali ją Drętwą, co nawet jej się podobało, była chyba taka zabójcza ryba czy coś w tym stylu? Właśnie dochodziła do parkingu, gdy go zobaczyła. Szedł trzymając za rękę ładną dziewczynkę i tu Alina się nie myliła, był przystojny. Wysoki, co ceni chyba każda kobieta, odpowiednio szeroki w barach z ładnymi włosami. Kiedy pomagał małej wejść do samochodu i ich spojrzenia się spotkały, poczuła lekki dreszczyk. Sama się sobie dziwiła, ale tak. Działał na nią ten facet. Za to on przejechał po jej twarzy niewidzącym wzrokiem, skinął głową i tyle. Trochę ją tym zirytował, ale wytłumaczyła sobie, że jest w swoim służbowym ubraniu i uczesaniu. Nie przedstawiała sobą niczego, co przyciągałoby do niej wzrok. A jednak była ładna, a on nawet jej nie zauważył. W domu wreszcie poczuła się swobodnie. Szybko przebrała się w wygodny dres, zakrzątnęła się przy kolacji, później zatonęła na godzinę w książce. To jednak były tylko zapychacze czasu. Rzeczy, które robiła czekając na wieczór. Gdy ...