1. Iza. Pierwsze spotkanie


    Data: 01.06.2023, Kategorie: zauroczenie, nieznajomy, bez seksu, Autor: Romantyk_23

    Dzień zaczął się jak zwykle punkt 6. Szybki prysznic, śniadanie i wyjazd do pracy przez zakorkowane ulice Warszawy. Jakie to szczęście, że jestem zwolennikiem dwóch kółek, dzięki temu drogę, która autem trwa 40 minut pokonuję w niecałe 20. W pracy jestem godzinę przed czasem, co pozwala mi przygotować wszystkie papiery na dzisiejszy dzień bez żadnego pośpiechu. Gdy wybija 8 zaczyna się przede mną maraton między listą numerów telefonów. Każdy z nich wstukuje i łącze się z osobą po drugiej stronie słuchawki. Rozmowa zazwyczaj trwa 10-15 minut i po tym czasie mogę określić już czy jestem na wygranej pozycji czy mogę dany numer wykreślić z listy. Tak mija moje całe 8 godzin pracy, pięć dni w tygodniu. Choć już jestem lekko zmęczony cały tygodniem to i tak od rana jestem w dobrym humorze, ponieważ dzisiaj mamy piątek. Na uświęcenie tego słonecznego dnia po pracy wychodzę do ulubionej kawiarni, która mieści się ulicę dalej od mojego biurowca. Zamawiam zieloną herbatę, siadam przy stoliku, z którego mam dobry widok na drzwi wejściowe i czytam książkę, którą zacząłem dwa tygodnie temu. Nic nie zapowiadało tego, że dzień będzie jeszcze piękniejszy niż jest. Gdy tylko pojawiła się w wejściu, książkę odłożyłem na bok. Nie potrafiłem oderwać od niej wzroku. Była niską brunetką, na sobie miała białą sukienkę w czarne grochy, co jeszcze bardziej podkreślało opaleniznę jej ciała. Rozglądając się za wolnym miejscem spojrzała w moją stronę. Wtedy mogłem dostrzec jej kolor oczu. Były ...
    ... cudowne, ciemne i pełne blasku. Uśmiechnęła się i poszła w przeciwnym kierunku siadając tyłem do mnie. Nie mogłem już myśleć o niczym innym, niż o niej. Była jak magnes. Spakowałem książkę, poprawiłem koszule i wstałem od stolika. Przechodząc obok wejścia czułem jeszcze jej perfumy. Słodkie i delikatne, takie, jakie uwielbiałem. Po drodze zamówiłem sok porzeczkowy i zbliżyłem się do niej. Zapach perfum był odczuwalny jeszcze mocniej, co skutkowało lekkim zawrotem w głowie. Patrząc na jej plecy zauważyłem tatuaż, który skrywał się za materiałem sukienki.
    
    - Przepraszam. Można się dosiąść?
    
    Spojrzała na mnie z dołu i ze swoim uśmiechem pokazała krzesło naprzeciwko siebie.
    
    ***
    
    Nareszcie piątek. To było to, czego oczekiwałam po całym tygodniu nauki. Nic, tylko wolność.
    
    Po spakowaniu się i szybkim śniadaniu wyszłam z domu. Do szkoły dotarłam 10 minut przed czasem. Chwila pogaduszek ze znajomymi i zadzwonił dzwonek, najgorszy dźwięk w moim życiu. Lekcje ciągnęły się jeszcze dłużej niż wczoraj. Ale wreszcie nadeszła chwila wytchnienia. Ostatnia lekcja, czyli wychowanie fizyczne. Nic tak nie dodawało mi humoru, co wf. Mogłam się ubrać w krótkie spodenki, luźną koszulkę i wyjść na halę po prostu pobiegać. Wiem, że przez te swoje ćwiczenia strasznie przyciągałam wzrok płci przeciwnej, ale lubiłam to i robiłam z wielką ochotą. Ale niestety nic nie trwa wiecznie i to, co dobre szybko się kończy. Lekcja minęła bardzo szybko. Poszłam do szatni, wzięłam ze sobą potrzebne rzeczy i ...
«1234»