1. Swaty. Marta i rolnik - wersja…


    Data: 21.06.2023, Kategorie: wieś, nauczycielka, pończochy, kuszenie, Autor: historyczka

    Ostatecznie doceniła dobre serce ciotki, przecież najprościej w świecie martwiła się o nią, już dawno uważała za starą pannę, a gdy tylko Marta przekroczyła trzydziestkę, uznała, że trzeba ją koniecznie ratować. Ze względu na szczere intencje, zgodziła się przyjść do cioci Jadzi na niedzielny obiad. Ponadto ciekawiło ją, jak przebiegnie spotkanie. Swaty.
    
    Zaplanowała, przy okazji, swoistą gierkę. Od zawsze uwielbiała kokietować mężczyzn, prowokować ich ubiorem, a potem opierać się. Ofiarą miał się stać Zenon – rolnik, z którym próbowano ją wyswatać.
    
    Zenon przyszedł ubrany jak typowy wiejski kawaler: we wzorzysty sweter, siwą, wyświechtaną marynarkę oraz niedoczyszczone buty. Zarost był nawiedzany przez maszynkę do golenia, ale chaotycznie. Uzębienie wskazywało, że rzadko chadza do dentysty. W rękach miął kaszkiet i trzymał wytartą reklamówkę, z litrową butelką „swojaka”. Przygarbiony, wyraźnie nieśmiały, nie wiedział jak się zachować i co powiedzieć. Jąkał się.
    
    Z rozmowy wynikało, że mieszka razem z osiemdziesięcioletnią matką. Żyją w drewnianej chałupie z jedną izbą, kuchnią i sienią. Bez łazienki.
    
    – Dla mnie to niepojęte, jak ludzie mogą zrobić sobie kibel w domu. Przecie sracz stawia się nawet nie obok stodoły, ale tak jak u mnie, za stodołą – mówił Zenon, wycierając usta rękawem.
    
    Marta wyobraziła sobie życie w roli żony Zenona, z gderliwą staruszką, w zimie brnącą w śniegu, żeby pójść za stodołę za potrzebą. Ona, która jeszcze niedawno nie wyobrażała ...
    ... sobie, że będzie musiała przerwać dobrze rokujący doktorat i opuścić Warszawę.
    
    Zenek, jedząc kaszankę, spod krzaczastych brwi łypał małymi, świńskimi oczkami na Martę jak się krząta, kręcąc pupą. Wyglądała seksownie w białym fartuszku z falbankami. Niczym pokojówka. Blondyneczka, z długimi, lekko falowanymi włosami. Śliczna buzia, duże usta, starannie pomalowane krwiście czerwoną szminką. Niemalże nieustannie uśmiechnięte. Okulary w czarnych oprawkach dodawały jej nie tylko powagi, ale i seksapilu. Kiedy podawała tacę z filiżankami uśmiechnęła się wyjątkowo szeroko, nachyliła nad stołem, świadoma tego, że widać rowek miedzy piersiami. Zenon pożerał ją wzrokiem. Gapił się na jej biust niczym w obraz.
    
    Dodatkowo nęcił go silny zapach słodkich perfum. Ekscytował fakt, że ma do czynienia z kobietą wykształconą, nauczycielką, na dodatek wytworną i inteligentną.
    
    Słyszał, że na wieś przeprowadziła się niedawno, z powodu choroby matki. Ludzie chwalili ją za to poświęcenie.
    
    Jadzia też wychwalała siostrzenicę: a to, że była najzdolniejszą studentką na roku, a to, że jako pedagog często dostaje nagrody od dyrekcji, a to, że jej uczniowie odnoszą sukcesy na olimpiadach.
    
    Marta czerwieniła się, udając bardziej skonfundowaną niż była.
    
    – Niech już ciocia nie zanudza pana Zenona…
    
    Ten nie odrywał wzroku od potencjalnej narzeczonej. Najprzyjemniej patrzyło mu się w dekolt, wycięty w szpic. Gdy kobieta się pochylała, dostrzegał kremowy, koronkowy stanik.
    
    Nawet nie śmiał ...
«1234...14»