1. Swaty. Marta i rolnik - wersja…


    Data: 21.06.2023, Kategorie: wieś, nauczycielka, pończochy, kuszenie, Autor: historyczka

    ... spodziewać się, jak błyskawicznie ziści się to życzenie. Gdy Marta wracała z kolejnym daniem z kuchni, guzik znajdujący się najwyżej był już rozpięty. Uśmiechnięta nauczycielka znowu nisko pochyliła się nad stołem. Tym razem dało się dostrzec jeszcze większy fragment koronki biustonosza.
    
    Z powodu nieśmiałości Zenona, rozmowa przy stole się nie kleiła, kobiety próbowały podtrzymać ją za wszelką cenę.
    
    – Ależ dziś pogoda! Leje i wieje!
    
    – A ja założyłam taką rozkloszowaną i kusą spódniczkę… Jeśli będę wracać w taki wiatr, wrócę nieźle przedmuchana…
    
    Kokietka osiągnęła swój cel, dwuznaczne słowa żywo pobudziły Zenona. Wiedziała, że identyczny efekt wywołuje komplementowanie płci brzydkiej.
    
    – Podziwiam przedsiębiorczych mężczyzn! Wiem jak rozwinął pan gospodarstwo.
    
    Zenon kraśniał z zachwytu. Kraśniał zresztą nie tylko z powodu pochwał, bimber pędzony przez niego, słynął jako najbardziej krzepki w okolicy, zaś mężczyzna narzucił szybkie tempo kolejek. Mimo, że Marta dzieliła kieliszki na cztery, i tak zaczynało szumieć jej w głowie.
    
    – Panie Zenonie, ja mam taką słabą głowę… Boję się, żebym jakichś głupstw nie robiła…
    
    Rolnik uśmiechnął się pod wąsem.
    
    – O czym pan myśli, panie Zenonie? – Marta łopotała rzęsami, odsłaniając dwa rzędy równych, śnieżnobiałych zębów.
    
    – A tak sobie myślę o paniusi…
    
    – O mnie? Czyżby? A cóż takiego? Jeśli mogę zapytać. – Z nieukrywaną ciekawością patrzyła Zenonowi prosto w oczy.
    
    Mężczyźnie już nieźle dymiła czupryna od ...
    ... alkoholu. Nieśmiałość ustępowała.
    
    – A czy ma panienka jeszcze wianek, czy nie?
    
    Marta upuściła widelec.
    
    Zdobyła się na wymuszony uśmiech.
    
    – Zadaje pan odważne, zbyt osobiste pytania… W takim razie niech to pan powie, jakie kobiety woli, takie, które zachowały wianek, czy już jego pozbawione?
    
    – No, zawżdy to każdy chciałby kobitkę nieruszaną.
    
    Bawiły ją wywody rolnika. Natychmiast podjęła decyzję o graniu roli dziewicy, coby dodatkowo go prowokować.
    
    – Panie Zenonie, a ja na jaką wyglądam? Na taką, która zachowała cnotę, czy… już ruszaną? – mówiła to tonem zdradzającym najwyższe zawstydzenie, łopocząc rzęsami i co raz wbijając wzrok w podłogę.
    
    – Oj, a bo to ludzie różnie gadajom.
    
    – Ojej! A co takiego o mnie gadają? Bardzom ciekawa?
    
    – Łoj tam, coś gadały, że murzyn do paniusi przyjeżdżał.
    
    – No tak… Ale nie murzyn, tylko mulat. To kolega ze studiów.
    
    – I mówiły, żeśta szły w krzaki.
    
    – To możliwe… Pokazywałam mu… pokazywałam mu… grzyby!
    
    Marta odetchnęła, bardzo z siebie zadowolona, że udało się wybrnąć z sytuacji.
    
    - Stary Maciej opowiadał, że uczycielka leżała z podciągniętą kiecą.
    
    – Ach, pamiętam! Wtedy na grzybobraniu wlazła mi mrówka… i gryzła. Martin mnie ratował.
    
    Zenon ewidentnie się pobudził.
    
    – To gdzie ona wlazła?
    
    Marta pomyślała, że najbardziej prowokująca będzie, gdy uda skromną, jak na dziewicę przystało, mocno zawstydzoną dziewczynę i spuści oczy.
    
    – Ach, panie Zenonie… Nie powiem, gdzie ta mrówka wlazła…
    
    - No to ...
«1234...14»