-
Potencjał erotyczny (II)
Data: 18.07.2023, Kategorie: delikatnie, wspomnienia, Klasycznie, Autor: Mirabelka
- Jestem głodny - przypomniał o sobie Marek, szepcząc w ucho drzemiącej na jego ramieniu Zosi. - Wiem - wymruczała i wtuliła się w ciepło koca, którym się okryli. - Chcę jeszcze trochę tak sobie poleżeć, tak mi z tobą dobrze - szepnęła leniwie. Przytulił ją i gładził po włosach i ramieniu. Bardzo lubił te chwile, kiedy błogie lenistwo i wzajemna bliskość dawały odprężenie i poczucie bezpieczeństwa. Nawet się nie zorientowali, kiedy obydwoje zapadli w sen. Zosia zbudziła się pierwsza. Za oknem panował już wieczór. - Obiad! No ładnie - zaśmiała się pod nosem patrząc na śpiącego w najlepsze Marka i podreptała do łazienki. Chłodną wodą zmyła z twarzy resztę snu, szybki prysznic orzeźwił jej ciało. Osuszyła ręcznikiem krople wody i zupełnie nago poszła do kuchni. Nie zauważyła kiedy Marek się zbudził. Stał wpatrzony, jak jego kobieta krząta się nagusieńka po kuchni, jak pochyla się nad blatem krojąc warzywa, jak wspina się na palcach, aby wyjąć z wiszącej szafki dwa talerze. W pewnym momencie chyba poczuła jego wzrok na sobie, bo odwróciła się w stronę drzwi. Marek stał oparty o framugę, miał na sobie spodnie i wyglądał naprawdę urzekająco z zaspanymi jeszcze oczami i rozmierzwioną fryzurą. Poczuła się trochę skrępowana swoją nagością, więc spróbowała skryć się za kuchenną wyspą. - Nie chowaj się przede mną, jesteś piękna - powiedział uspokajająco Marek. Zosia natychmiast, swoim zwyczajem, pokręciła przecząco głową. - Jesteś, jesteś..., wiem co mówię! - ...
... powtarzał z uporem i sprawiał, że czasem nawet zaczynała w to wierzyć. Podszedł do niej i objął od tyłu, czule ucałował ją w ramię. - Może ci pomogę, co Piękna? - szeptał w ucho, z którego chwilę przedtem odgarnął kosmyki włosów. Oddała się drobnej pieszczocie wyciągając szyję w stronę jego drapiącego podbródka. Przymknęła oczy i z zadowoleniem wtuliła się w jego ramiona. Obróciła się i leniwie oddawała pocałunki, patrząc mu prosto w oczy. - Kochaj się ze mną - wyszeptał. - A obiad?! - zapytała, śmiejąc się. - Może jutro... - odrzekł, biorąc ją na ręce. - Teraz chcę ciebie - dodał z powagą. - A z jakim sosem? - zapytała, zawadiacko zaglądając mu w oczy. - Weź mnie w pomidorach... koniecznie z bazylią!!! Zosia chichotała, jak młode dziewczę, które przed momentem zdrowo nabroiło. Marek natomiast zakręcił gaz w kuchence i jednym ruchem ręki zrobił miejsce na kuchennym blacie. - Ty barbarzyńco! - wrzasnęła, kiedy posadził ją na zimnym marmurowym blacie. Gęsia skórka natychmiast oblała całe jej ciało. - Cicho... - zamknął jej usta pocałunkiem - Obiad nie gada - wydał polecenie - obiad się daje zjeść! W jego oczach igrały ogniki. Pochylił się nad jej piersiami i koniuszkiem języka drażnił sutki. Kolejne dreszcze przebiegły jej ciało. Wygięła się i wpatrywała w usta Marka, które powolutku, lecz zachłannie pieściły jej piersi. Przygarnął bliżej jej ciało, mocno naparł swoimi biodrami. Rozsunęła szeroko nogi i przyciągnęła go za pasek, by był jeszcze bliżej. Nie ...