1. Jej mały sługa cz. 6


    Data: 20.07.2023, Autor: Antypodyczny

    ... przez nie.
    
    - Co się mówi? – spytała mnie Paula.
    
    - Dziękuję panie… - Jak on miał na imię?
    
    - Dominik. – oznajmiła Paulina.
    
    - Dziękuję panu Dominikowi.
    
    Nagle Dominik popchnął mnie na ziemię i kucnął nade mną. Jego zwisające jaja dotykały mojej brody. On za to splunął na mnie i powiedział:
    
    - A spróbuj tylko być nieposłuszny, a doprowadzę cię do porządku.
    
    Zapiął swój rozporek, zacisnął pasek i podniósł moje chuderlawe ciało do góry, wcześniej odklejając mi plastry z nóg i u rąk.
    
    - Weź to. – Paulina podała Dominikowi mój telefon. – Spotkamy się jutro wieczorem, ok?
    
    Dominik kiwnął głową i wyszedł ze mną z damskiej szatni.
    
    Zaczerpnięcie świeżego powietrza, dodało mi wiele siły. Gdyby nie to, że Dominik był szybszy ode mnie zwiałbym najdalej jak bym tylko mógł. Chłopak nie miał nóg z patyków, więc wiedziałem, że żadna ucieczka nie wchodziła w grę. Dlatego też chodziłem przy nim spokojnie, nie dając jakichkolwiek podejrzeń, że szukam okazji, aby zwiać. Nigdzie też nie było żadnych przechodniów, świadków, przy których Dominik raczej by mnie nie dorwał i nie stłukł.
    
    - Tutaj. – Powiedział po kilku minutach przechadzki między blokami. Nie mieszkał daleko od szkoły. Stanęliśmy pod klatką schodową, którą po chwili otworzył własnymi kluczami. Weszliśmy do środka zamykając za sobą drzwi. Szliśmy powoli na górę, aż nagle Dominik zacisnął swoją rękę na mojej szyi dusząc mnie. Powiedział:
    
    - A spróbuj pisnąć tylko słowo ...
    ... psie. – rzucił mnie na wycieraczkę. Otworzył drzwi od własnego domu i zaciągnął mnie do swojego pokoju. Rzucił tym razem mną o dywan. Byłem cały poobijany.
    
    - Poczekasz tu chwilę i niczego nie dotykasz, zrozumiałeś?
    
    Kiwnąłem głową. Kiedy się denerwował bałem się jego każdego ruchu.
    
    Przyniósł po paru minutach śpiwór, do którego starannie mnie wcisnął. Zamknął otwór a następnie mnie gdzieś zaniósł. Wepchnął mnie do jakichś gratów, ubrań. Usłyszałem po chwili charakterystyczny odgłos zamknięcia szafki.
    
    Po godzinie wyjął mnie z kryjówki. Otworzył lekko otwór śpiwora i pociągnął moją głowę, tak aby tyko ona wystawała z pokrowca. Kazał mi zrobić sobie kolejnego loda co z niechęcią zrobiłem. W końcu to on teraz rządził. Gdy spuścił się na mnie po raz kolejny, zamknął z powrotem mnie w jakiejś szafie.
    
    Po kolejnej godzinie znów mnie wyjął i znów wysunął moją głowę pod swoje krocze. Tym razem miałem mu wylizać jego jajka i włosy łonowe. Po kilkunastu minutach dał mi swoje prącie i bez słowa znów wykorzystał mnie jak jakąś seks zabawkę. Skończył w moich ustach i wepchnął moją głowę do środka. Ubrany w kraciastą pidżamę pierdnął mi prosto w twarz i zamknął ciasno otwór od śpiwora. Ponownie schował mnie do kryjówki. Czekając na kolejną sesję musiałem oddychać jego gazami. Powoli się do nich przyzwyczajałem a po półgodzinie zacząłem je nawet lubić. Inna sprawa, że później zabrakło mi całkowicie powietrza, następnie tracąc przytomność. 
«123»