1. Okruchy i okruszki cz. 10


    Data: 21.07.2023, Autor: Szarik

    ... oczy. Stoi nade mną roześmiana – Udało ci się staruszku – mówi ocierając pot z mego czoła. Rozglądam się niepewnie. Góra się zgadza, zajebisty widok też, tylko spódniczka zniknęła a wróciły leginsy. Czuję się jakoś niepewnie. Przytula mnie, gdy próbuję unieść głowę. Mały już całkiem oklapły, niemrawo wystaje z opuszczonych spodni. Całuję ją. Teraz wyczuwam na jej ustach smak nasienia. Pomaga mi się podnieść. Zobacz, teraz pójdziemy tam – wskazała na wszechogarniający błękit morza i pas białego piasku. Jestem zupełnie zagubiony. Czyżbym wlazł na tę cholerną górę bez świadomości? Czy lodzik w jej wykonaniu wykasował mi pamięć? Wstaję niezgrabnie, próbując podciągnąć gacie. Polowałem na nie tygodniami, aż udało się. Krokodyle z otwartymi paszczami wyglądają równie beznadziejnie jak ja teraz. A ona nie zważając zupełnie na mój stan zaczyna mnie ciągnąć w dół zupełnie inną trasą. Myślałem, że w dół to łatwiej. Gówno prawda – nogi się uginają, kolana drżą, jedynie oddech równiejszy. Na dodatek straciłem swoją przepiękną wizję. To ona prowadzi, lecz zamiast jej tyłka, mam przed oczami plecy. Ciągle muszę uważać by nie zaliczyć efektownej gleby, na którymś z wystających kamieni. Udało się. Po kolejnych kilku godzinach, sprowadziła mnie na plażę w jednym kawałku. Wreszcie coś w miarę równego, a na dodatek zupełnie pustego. Już nawet nie patrzę jak wygląda. Padam na piach i dyszę. Oby znała jakąś wygodną i łagodną trasę powrotu, bo jak nie to … nawet nie mam siły jej grozić. Łypię na ...
    ... nią z wyrzutem, łapczywie opróżniając butelkę z wodą. A ona się ciągle uśmiecha. Ta jej górska euforia mnie zabije. Zrzuciła właśnie ciuchy i naga tanecznym krokiem poszła do wody. Trzeba jej oddać, że troszkę przyjemności mi sprawiła już dzisiaj, a popatrzeć na nią miło. Fale rozbijają się na jej opalonym ciele, piszczy i śmieje się jak dziecko. Zastanawiam się gdzie się tak opaliła cała, jak ciągle tylko góry i góry? Z trudem rozbieram się też i człapię do niej. Nogi mają na ten temat inną teorię, i zupełnie nie chcą słuchać poleceń. Pierwsza fala, która uderza we mnie jest jak ożywczy prysznic. Kolejne tylko potęgują te wrażenie, dając mym obolałym członkom to czego pragną – ulgę. A właśnie odnośnie członków, mały też się ożywił. Chyba bliskość jej jędrnego, młodego ciałka tak na niego podziałała. Łapię ją gdy podskakuje na jednej z fal, i z miną oraz zapałem jaskiniowca ciągnę na brzeg. Próbuje się wyrywać i czmychnąć mi do wody, ale przewaga masy robi swoje. Ląduje pode mną na piasku. Nie zamierzam się bawić w czułości. Po prostu wdzieram się w nią, czując jak fale smagają mnie po jądrach. Jej mała jest cholernie wilgotna, na ten swój magiczny sposób. Uderzenia fal nadają rytm moim ruchom. Nie broni się już, tylko oplata mnie nogami i dociska jeszcze mocniej. Nie ma w tym romantyzmu, chce być mocno pieprzona, głęboko i mocno. A ja jej to daję widać, bo szybko czuję błogosławiony skurcz i słyszę ulubiony jęk. W jednej chwili dołączam do niej. Teraz już zupełnie opadłem z ...