-
Woda (XIX)
Data: 28.08.2023, Autor: C10H12N2O
... drodzy. Monika miała na twarzy promienny uśmiech, ale miała również złe przeczucia co do tego, co się dzieje. W dłoni bawiła się pękiem kluczy. – Słyszałam coś o zamykaniu drzwi. Grażyna Kobylińska podeszła i stanęła obok niej. – Hej, jesteś tym naukowcem, który zaginął. Sandra spojrzała na niską blondynkę. Miała strużkę białego płynu na brodzie. Spojrzała na Monikę. Przez mokrą plamę na sukience widziała ciemny, prawy sutek żony pastora. Czy karmiła tę kobietę własnym mlekiem? Potrząsnęła głową. – Nieważne, po prostu zamknij drzwi. Szybko. – Nonsens. Te kobiety, kimkolwiek są, potrzebują tylko słowa Bożego. Pastor Nowacki wyczuł w powietrzu coś dziwnego. Czuł się trochę nieswojo, ale nic, co by go powstrzymało od wykonywania pracy Pana. Wyszedł z kościoła na jasne słońce. – Nie. Sandra przyglądała się, jak odchodzi. Zanim drzwi się zamknęły, dostrzegła kilka kobiet stojących niecałe cztery metry od drzwi, ze spuszczonymi głowami, przygarbionymi barkami i potwornie zwisającymi ramionami. Drzwi się zamknęły i wszyscy w przedsionku zastygli w bezruchu. Słyszeli głos pastora stłumiony przez drzwi. Mówił coś o zachowywaniu się. Potem jego głos ucichł i rozległ się najbardziej przerażający dźwięk rozpryskiwania. Następnie nastąpił huk, który wstrząsnął całymi drzwiami. Wydawało się, jakby ktoś rzucił w nie ogromnym balonem z wodą. – Zamknij drzwi, proszę – szepnęła Sandra. Monika skinęła głową i przebiegła przez pomieszczenie. Włożyła klucz do ...
... zamka i przekręciła. Niecałą sekundę później drzwi zadrżały gwałtownie. Drżenie ustało. Wszyscy w pokoju cofnęli się spod drzwi. Potem z wnętrza nawy rozległo się głośne uderzenie. Potem kolejne. – O nie. Monika zadrżała ze strachu. Sandra powoli podeszła do wejścia do nawy i zajrzała do środka. Okropne kobiety rzucały się teraz na okna biegnące po lewej stronie ławek. Szyby zagrzechotały w swoich ramach. Zielony śluz rozmazywał się w miejscach, w których kobiety miały kontakt z oknami. – Niedobrze – powiedziała Sandra. – Czy te drzwi się zamykają? Wskazała na drzwi między przedsionkiem, a nawą. Monika pokręciła głową. – W porządku. Sandra próbowała oddychać spokojnie, rozglądając się po członkach swojej rodziny. – Wymyślimy coś. Prawda? Jej naga pierś wypadła z uwięzi. Blada, piegowata skóra odbijała promienie światła słonecznego. Taka piękna rzecz. Taka pełna życia. Taka chętna do dawania życia. Patryk pomyślał o ich przyszłych dzieciach. Dominika pewnego dnia nakarmi je tymi ciemnymi sutkami. Chwycił w dłoń ten jędrny kawałek ciała i ścisnął. Wszystkie myśli o ich obecnej sytuacji zniknęły z jego umysłu. Wygrali, ale on już nawet o to nie dbał. – Patryku… Patryku… Patryku! – Głos Dominiki nagle zmienił się z rozmarzonego na mocno zaniepokojony. Wymagało to od niej całej siły, ale odepchnęła go. Środek jeziora bulgotał nieustannie. – Patrz! Stała z nagimi piersiami i szeroko rozwartymi ustami w szoku. – O nie. Patryk podciągnął spodnie ...