1. Woda (XIX)


    Data: 28.08.2023, Autor: C10H12N2O

    – Czekaj, najpierw musimy znaleźć wyłącznik.
    
    Dominika gorączkowo rozejrzała się po pomieszczeniu. Musieli to skończyć raczej prędzej niż później. Wyłączniki powinny znajdować się gdzieś w pobliżu głównej linii zasilania.
    
    – Dobrze.
    
    Patryk położył piłę do metalu na grubym kablu. Kabel był prawie tak gruby jak jego kutas. Przyjrzał się odległej ścianie i zauważył metalowy prostokąt zamontowany na murowanej ścianie.
    
    – Tam. – wskazał go palcem.
    
    – Dobra.
    
    Dominika podbiegła do pudła, jej klatka piersiowa falowała. Jeśli nie będzie ostrożna, znowu zacznie się pocić i jaką mieliby wtedy szansę na powodzenie? Próbowała uspokoić swoje serce, przestawiając wszystkie przełączniki. Górne światła zgasły i wszystko pogrążyło się w mroku, jedyne światło dochodziło ze znaków ewakuacyjnych nad drzwiami prowadzącymi do jeziora, jakieś trzy metry dalej. Maszyny wokół nich zamilkły. Ogarnęło ich dziwne uczucie, jakby nagle uwolnili się od bijącego serca. Usłyszała odgłos piłowania.
    
    – Patryk, przytnij go bliżej maszyny. Będziemy potrzebować sporą ilość kabla.
    
    – Dobrze.
    
    Patryk zatrzymał się i przesunął kilka metrów w prawo. Piłował szybko, pierwsze krople potu pojawiły się na jego czole. Poczuł miękką dłoń Dominiki na swoim ramieniu.
    
    – Czy to zadziała?
    
    – Powinno.
    
    Kolana Dominiki ugięły się, a nozdrza rozszerzyły.
    
    – Pospiesz się, Patryku.
    
    – Gotowe.
    
    Patryk upuścił piłę i podniósł kabel. Miał nagłą potrzebę, by zapomnieć o całej sprawie i po prostu zatopić ...
    ... się w czekającej na niego cipce Dominiki. Przypomniał sobie, że od nich zależy los całej okolicy. Krok po kroku ruszył w kierunku drzwi z postrzępionym końcem kabla, uważając, aby trzymać ręce na izolacji, z dala od odsłoniętego przewodu.
    
    – Włącz przełącznik i spotkajmy się na zewnątrz.
    
    Nie zaszkodzi, jeśli rozdzielą się na minutę. Czuł zapach jej intensywnego potu. Może świeże powietrze na zewnątrz przyniesie im obojgu ulgę.
    
    – Tak zrobię.
    
    Dominika przyglądała się, jak jej chłopak otwiera drzwi i wyciąga ze sobą przewód. Pobiegła z powrotem do skrzynki z przełącznikami i na nowo je wszystkie włączyła. Maszyny wokół niej ożyły, a światła zamigotały. Ponad kakofonią dźwięków w gigantycznej przestrzeni słyszała Patryka wołającego ją na zewnątrz. Ale nie mogła zrozumieć słów. Dominika odwróciła się i pobiegła tak szybko, jak tylko mogła przez otwarte drzwi, przeskakując przez wiszący kabel, przez który teraz płynął prąd.
    
    – O mój... – Jej stopy nagle się zatrzymały. – Co to jest?
    
    – Masz na myśli, że niepokojąco to wygląda?
    
    Patryk wpatrywał się w przezroczyste kule, unoszące się na wodzie w półokręgu wokół małego doku. Każda kula była wielkości człowieka. A w środku wiły się duże istoty, które kształtem wydawały się lekko gadzie. Złośliwie wyglądające kule przesuwały się powoli nad wodą do miejsca, w którym Patryk stał na skraju doku.
    
    – Co powinienem zrobić?
    
    – Usmaż je – wrzasnęła Dominika.
    
    Spowiła ich mgła. Nie, Dominika zdała sobie sprawę, że coś jest ...
«1234...12»