-
Emigrantki 31
Data: 03.10.2023, Autor: Rafaello
Wszelkie próby myślenia o czymś innym spełzały na niczym. Miałam nadzieje, że kiedy wrócę do domu, dziewczyny sprowadzą mnie na ziemię. Reakcja Olgi była pewna, a Oliwka może i zrozumiałaby moje szlachetne zamiary, ale pewnie bałaby się zając jakieś stanowisko. Przygarnięcie blisko miliona złotych było kuszące, ale wizja oddania własnego dziecka, ze świadomością, że nigdy więcej się go już nie zobaczy, była przerażająca. Tym razem na dziewczyny nie mogłam liczyć. Ręce mi opadły, kiedy weszłam do domu i je zobaczyłam. Na początku myślałam, że po prostu zasnęły przed telewizorem, bo były zmęczone. Kiedy zdjęłam buty i weszłam głębiej, zobaczyłam trzy butelki czerwonego wina na stole. - Ja pierdole! - krzyknęłam na cały dom, ale nawet to nie zwróciło ich uwagi. To było cholernie nieodpowiedzialne. Nie dosyć, że rozpijałyśmy się coraz bardziej, bo ja w tej materii też nie byłam święta, to jeszcze coraz częściej zaliczałyśmy zgony. Tym razem moje kumpele przegięły. Dom był otwarty i każdy mógł tu wejść. Nie jest tajemnicą, czym się zajmujemy i to, że zapewne mamy sporo gotówki w domu. Pomijam fakt, że czasem zdarzały nam się wizyty nieumówionych gości. Próbowałam podnieść Olgę, ale nie byłam w stanie. Wszystko wskazywało na to, że spędzą tutaj całą noc, albo do czasu aż przetrzeźwieją na tyle, żeby doczołgać się do własnych łóżek. Ogarnęłam tylko puste butelki i kieliszki. Gdyby któraś z nich przewróciła się na stół, zapewne doszłoby do prawdziwej ...
... tragedii. Dźwięk dzwonka był ostatnim, jaki chciałam usłyszeć. Nikt nie był na dziś umówiony. Kiedy wyjrzałam przez okno, zamarłam. Samochód służbowy naszej firmy oznaczał kłopoty. Dzwonek zadzwonił po raz drugi, a wraz z nim łomot do drzwi. - Już otwieram — rzuciłam zrezygnowana. Spojrzałam na dziewczyny. Były tak pijane, że nawet nie odnotowały, co się dzieje. Marcin był naszym koordynatorem w Holandii. To ktoś w rodzaju managera, takiego łącznika pomiędzy szefostwem a pracownikami. Przydzielał mieszkania, decydował, do jakiej firmy trafi dany pracownik, i decydował kogo zwolnić. - Dlaczego nie otwierasz? - warknął na przywitanie. Otaksował mnie wzrokiem. Moja sukienka musiała zrobić na nim wrażenie, ale chyba nie do końca takie, jakie bym sobie życzyła. Nie czekając na moje zaproszenie, wparował prosto do salonu. Nasz szef stanął jak wryty, kiedy zobaczył swoje dwie pracownice leżące na sobie i w sztok pijane. Spojrzał na mnie pytająco. - Ja jestem trzeźwa, poza tym one są dorosłe i po pracy — powiedziałam, unosząc dłonie w geście kapitulacji. - No chyba sobie kurwa jaja robisz! Nie po to dostajecie od nas mieszkanie, żeby robić z niego melinę, albo burdel! - powiedział. Ostatnie słowo wyakcentował w taki sposób, żebym nie miała najmniejszych wątpliwości, jaki był cel jego wizyty. Gość rozsiadł się w fotelu, po czym zaczął rozglądać się po mieszkaniu. Nie miał się do czego przyczepić. Dbałyśmy o czystość. Na szczęście udało mi się w porę pozbierać kieliszki i ...