-
Bokserki na lewa strone i prawie Meksykanka
Data: 06.10.2023, Kategorie: Inne, Autor: Marcin Mielcarek
Którejś soboty wstałem w samo południe i założyłem gacie tył na przód. Pomyślałem, że kurwa już musiało mnie nieźle pogrzać. Już miałem je przebrać na drugą stronę, kiedy ktoś zapukał do drzwi mojego pokoju. Podniosłem się z wyra i otworzyłem. To była Patrycja. Patrycja wynajmowała pokój na tym samym mieszkaniu, wprowadziła się jeszcze przede mną. Pracowała w jakimś markecie na pół etatu i studiowała mało przyszłościowe i opłacalne gówno. Musicie coś jednak o niej wiedzieć, coś co sprawiało, że ta dziewczyna się wyróżniała. Patrycja miała wyjątkowo duży, masywny tyłek. Największy, najbardziej ponętny tyłek jaki widziałem w życiu. Człowiek aż się ślinił na samą myśl, a co dopiero kiedy go zobaczył. Oczy zawsze jakby się przyspawały do tych dwóch pośladków. I co ciekawe reszta niej nie była wcale taka duża. Jakby to kobiece ciało zostało przyczepione do tego obłędnego, seksownego kupra – nie ściemniam wam, bo po co cholera? Także miała strasznie ponętne to dupsko, coś jak te u latynosek. Sama w sumie wyglądała prawie jak taka Meksykanka. Śniada cera, ciemne oczy i włosy. Nie za wysoka.– Cześć – powiedziała i spojrzała w dół, na moje krocze.Stałem pełen dumy w samych bokserkach, bez koszulki czy skarpet. Prawie tak jak stworzyła mnie Bozia.– Włożyłeś gacie tył na przód – zauważyła rozbawiona.– Tak się na tym znasz?– A znam.Miała na sobie luźną białą koszulkę, sięgającą do połowy ud. Prześwitywała, ujawniając brak stanika. Mogłem założyć się, że pod spodem też miała tylko same ...
... gatki. Albo i nie. Zastanowiłem się chwilę nad tym co może nosić taka dziewczyna. Jakieś koronkowe figi czy może babcine galoty? Ale zamiast o to zapytać, powiedziałem:– Wiesz, że położyłem się wczoraj nad ranem…– No i?– A o co ci chodzi?Westchnęła ostentacyjnie i wsparła się na framudze. Skrzyżowała nogi, więc mimowolnie na nie zerknąłem. Skóra ud wyglądała na gładką i błyszczącą w jasnym świetle południowego słońca. Fajne miała te nogi, musiałem to szczerze przyznać.– Co będziesz dziś robił? – spytała obojętnie.– Nie mam bladego pojęcia.– Ja też nie mam. To może porobimy coś razem?– Razem?Moje zaskoczenie wzięło się z tego, że właściwie nigdy z Patrycją nie miałem dobrego kontaktu, w sensie - nie było okazji ani czasu poznać się lepiej. Czasami właśnie tylko to dzieli ludzi – czas i chęci.– Czemu nie – rzuciłem na zgodę.– Wiesz, mógłby z nami też posiedzieć Damian – zaproponowała.– Jaki cholera Damian?– No Damian. Ten co z nami mieszka. Ten nowy chłopak.Fakt. Jakiś tydzień temu wprowadził się na trzeci pokój koleś o takim imieniu. Widziałem go może dwa razy i dwa razy rzuciłem mu cześć, a on dwa razy się nie odezwał, mimo że patrzył mi prosto w oczy. Uznałem, że jest frajerem albo po prostu pierdolnięty. No cóż, zdarzają się przecież i tacy. Skądś przecież biorą ci się ci wszyscy mordercy, gwałciciele, politycy czy księża.– Gadałaś w ogóle z nim? – spytałem zainteresowany.– No właśnie nie bardzo, ale wydaje się być miły – przyznała. – Dlatego możemy się wszyscy lepiej poznać, ...