-
Chmiel na bezsenność, a sen -…
Data: 24.10.2023, Kategorie: miłość, śmierć, tęsknota, delikatnie, Autor: NeverShoutNever
... wróciliśmy na kolację, jak gdyby nigdy nic. Biorę koc i przykrywam nas. Moje kochanie zasypia z głową na moim ramieniu. *** An ma piękne czekoladowe oczy i kasztanowe włosy. Patrzy przed siebie. Usta fioletowe. Blada skóra. An się nie rusza. Leży na łóżku. Kocham ją najmocniej na świecie. To nie szkodzi... Zaraz i tak będziemy znowu razem. *** Woda jest zimna, wkrada mi się do płuc. Mięśnie mam sparaliżowane. Nie mogę ruszać nogami... Widzę jak przez mgłę światła miasta. Próbuję oddychać nosem, ale to nic nie daje. Woda mnie pochłania. Czuję spokój. Jest dobrze... Wracają wspomnienia. Pierwszy raz pamiętam dokładnie, ze szczegółami. Było to jeden z upalnych dni w lipcu. Wszystkie dzieciaki kąpią się w jeziorze a ja pilnuję sadu. Odganiam szpaki. Przyjemna robota, leżę w cieniu, przymykam oczy, słucham. - El, szukałam cię - mówi rozpromieniona An. - Chodź, usiądź koło mnie - wokół skaczą małe owady, nad głowami latają ptaki. Lekki wiaterek zaczyna poruszać liśćmi czereśni. Atmosfera jest bardzo leniwa. Kochanie siada obok, poprawia spódniczkę. Mamy wtedy po 17 lat. An wygląda niewinnie. Długie włosy ma spięte w kok. Siedzimy chwilę bez słowa rozkoszując się jedynie dźwiękami natury. Jej ręka leży obok mojej. Przesuwam swoją dłoń, i muskam jej delikatną skórę. Bierze głęboki wdech, patrząc się przed siebie. Przysuwam się bliżej i bliżej, w końcu obsypuję jej szyję i ramiona lekkimi pocałunkami. An siedzi niewzruszona, jakby tego ...
... nie zauważyła. Zaraz jednak odwraca swoją piękną twarz w moją stronę i widzę pragnienie w jej oczach. Rozchyla usta. Chemia między nami jest niemal namacalna. Nasze języki spotykają się i razem baraszkują. Nigdy wcześniej tego nie robiłem. Lekko się ślinimy. An jest wyrozumiała. Uśmiecha się drwiąco. Ręce kładę na jej brzuch i posuwam je wyżej, ściągając koszulkę na ramiączkach. Kochanie podnosi ręce i jest już w samym białym staniku. Sama ściąga z siebie spódniczkę. Ja w tym czasie pozbywam się t-shirtu, odpinam rozporek i w ciągu minuty już jesteśmy jedynie w bieliźnie. Czuję, że materiał bokserek mi przeszkadza. Nie zdejmuję ich jeszcze. An leży na plecach z rozłożonymi nogami, a ja między nimi, obsypując jej brzuch i piersi pocałunkami. Ściąga stanik. Nie mogę się oprzeć i lekko przygryzam brodawkę na prawej piersi. Z twarzy An nie znika uśmiech. Wzdycha od czasu do czasu rozkosznie. Czuję, że dłużej nie wytrzymam. Zahaczam kciukiem o delikatną bieliznę i teraz ona leży pode mną zupełnie naga. Sekundę później ja też już jestem nagi. Nie przerywając pocałunku, wchodzę w nią. An jęczy mi prosto w usta. Wygina plecy lekko w łuk. - Wszystko w porządku? Bardzo bolało? - szepczę. Nic nie odpowiada, ale pomrukuje zadowolona. Otwieram oczy i widzę brązowooką kobietę patrzącą na mnie. Gdzieś to czytałam albo mi się śniło: "Chmiel na bezsenność, a sen — na bezmiłość. Poduszkę z chmielu gdy sobie umościsz, zaśnij, bo na cóż życie bez miłości"...