-
Człowiek
Data: 12.11.2023, Kategorie: przywiązanie, oddanie, wierność, bez seksu, Autor: Krystyna
Biegła przez las, sobie dobrze znanymi ścieżkami. Była już zmęczona i głodna. Chciała jak najszybciej dotrzeć do domu, gdzie czekało ją posłanie i pełna miska. Był tam też Człowiek, który opatrzy poranione łapy, pogłaszcze. Po okolicy poznawała, że jest już blisko, że jeszcze chwila i będzie odpoczywać. To nic, że nie było jej kilka dni i nocy. Człowiek wybaczy. Zrozumie, że musiała się wybiegać, posprawdzać dawno nieodwiedzane miejsca. Przecież wróciła, jak zawsze. Czuła bowiem, że tam jest jej miejsce. W tym domu i przy tym Człowieku. A on w nagrodę, że znowu jest, nakarmi ją. Potem rozpali w kominku i położy przy nim posłanie dla niej, a sam usiądzie w fotelu i będzie czytał. Od czasu do czasu zagada do niej. Ona postawi uszy i będzie słuchać jego głosu. Ciepłego, czułego, dającego poczucie bezpieczeństwa. Wreszcie zobaczyła budynek i małe schodki prowadzące wprost do drzwi. Tam się skierowała. Podeszła blisko i trąciła je pyskiem. Nic się nie stało. Drzwi nadal były zamknięte. Trąciła je jeszcze raz, już silniej. Bez zmian. Ani drgnęły. Zaczęła je drapać pazurami. Pierw jedną łapą. A kiedy i to nie poskutkowało, obiema. Nadal były zamknięte. Przysiadła zdziwiona. Postawiła uszy i zaczęła nasłuchiwać odgłosów ze środka. I tu kolejna niespodzianka. Nie usłyszała żadnego dźwięku dobiegającego zza drzwi. Pewnie gdzieś wyszedł. Skąd mógł wiedzieć, że zjawi się akurat dzisiaj? Musi poczekać, aż wróci. Położyła się. Bolało ją wszystko, czuła każdy mięsień. Musi ...
... odpocząć. Wyciągnęła przed siebie obolałe łapy, położyła na nich łeb i po chwili już spała. Obudziła się nad ranem, kiedy ptaki zaczęły śpiewać. Wstała i przeciągnęła się. Znów podeszła do drzwi, znów trąciła je pyskiem. Ale i tym razem nic się nie stało. Drzwi nadal nie chciały ustąpić. Nie mogła zrozumieć, co się dzieje. Jeszcze nigdy nie spotkała się z takim przyjęciem. Postanowiła obejść dom dookoła i poszukać swojej miski. Była pewna, że Człowiek gdzieś ją dla niej zostawił. Jej miskę napełnioną po brzegi smacznym pokarmem. Zeszła ze schodów i zobaczyła ją leżącą w pobliżu. Podeszła, lecz miska okazała się pusta. Położyła się obok i postanowiła czekać. Przecież Człowiek niedługo powinien się zjawić. Nigdy nie było tak, aby zniknął i więcej nie wrócił. Minął dzień i nadal była sama na placu przy domu. Zrezygnowana położyła się i znowu usnęła. Zbudził ją odgłos zbliżających się kroków. Człowiek wrócił - przemknęło jej przez myśl. Już cieszyła się na to spotkanie. Otworzyła oczy, aby go zobaczyć. Z daleka ujrzała ludzką sylwetkę, ale jakby inną, zmienioną. Nosem wciągnęła powietrze. Poczuła nieznany zapach ludzkiej istoty. Nadstawiła uszy, zjeżyła sierść. W jej stronę szedł człowiek, ale nie ten, którego znała. Obcy. Spokojnym głosem zaczął powtarzać jej imię, jednocześnie przywołując do siebie. Chociaż nadal patrzyła czujnie na Obcego, to jego łagodny głos wymawiający jej imię, zaczynał ją przekonywać do niego. Na dodatek, w ręce trzymał duży kawał świeżego, pachnącego ...