1. Sąsiadka (I)


    Data: 20.12.2023, Kategorie: nieznajomy, sąsiadka, park, Autor: Magdalena_M

    Robert wszedł do mieszkania, zamknął drzwi, zdjął kurtkę i powiesił ją na wieszaku. Głodny wszedł do kuchni i wyciągnął z lodówki, przygotowanego dzień wcześniej, łososia w sosie śmietanowo-koperkowym oraz butelkę białego, wytrawnego wina. Podgrzał obiad w piekarniku, a następnie delektował się jego smakiem, siedząc w gustownie urządzonej jadalni, oddzielonej od kuchni marmurowym kwietnikiem, gęsto pokrytym drzewkami bonsai. Po jedzeniu wziął do ręki kieliszek z winem, poszedł do pokoju i usiadł wygodnie na dużym, oprawionym ciemną skórą, fotelu. Jego mieszkanie było dość sporą, przestronną i modnie urządzoną kawalerką. Znajdowały się tam dwie duże szafy, komoda, ogromne, wygodne łóżko i szklany stolik z dwoma krzesłami, a wszystko wykonane na zamówienie. Meble zaprojektował dla niego bliski kolega ze studiów. Popijał łyk za łykiem, rozmyślając o swojej pracy inżyniera - projektanta w dużej korporacji, którą uwielbiał, ponieważ stanowiła ona jednocześnie jego pasję i całkowicie się w niej realizował. Miała ona również swoje minusy, a mianowicie całymi dniami przesiadywał w swoim biurze, niemal pozbawiony kontaktu z innymi ludźmi, a w szczególności z płcią przeciwną. Mieszkał sam, bo jakoś nigdy nie układało mu się z kobietami, a raczej brakowało mu śmiałości do pięknych kobiet. Był bardzo sympatyczny i lubiany przez kolegów, których dziwił fakt, że w wieku dwudziestu ośmiu lat nie potrafił poderwać żadnej dziewczyny.
    
    Wstał z fotela i poszedł do kuchni zanieść kieliszek, ...
    ... nie lubił bałaganu. Zauważył, że kosz ze śmieciami był przepełniony, więc postanowił pójść do znajdującego się na zewnątrz kontenera. Zarzucił na plecy kurtkę, złapał foliowy worek i wyszedł. Jadąc windą, patrzył tępym wzrokiem na podłogę. Dwa piętra niżej wsiadła młoda sąsiadka, która od razu zlustrowała jego czarne spodnie, białą koszulę w ciemne paski i czarną, skórzaną kurtkę. Następnie zatrzymała spojrzenie na jego kasztanowych, kręconych włosach i dużych, pięknych, niebieskich oczach. Robert był bardzo przystojny i miał miłą powierzchowność. Kobiety często zwracały na niego uwagę.
    
    - Dzień dobry - powiedziała i nieśmiało uśmiechnęła się do niego.
    
    - Dzień dobry - odparł i lekko zaczerwienił się.
    
    Sąsiadka była szczupłą, długowłosą blondynką, jak sądził dwudziestotrzyletnią. Kątem oka obserwował jej niebieskie spodnie, ciasno opinające jędrne ciało. Miała czarne kozaki na obcasie i rozpiętą ciemnoniebieską kurtę. Nie mógł oderwać wzroku od zalotnego przedziałka jej obfitego biustu, otulonego różowym, bawełnianym swetrem z dużym dekoltem. Do tego jeszcze zapach jej perfum - słodki, mocno owocowy. Co chwilę zerkał ukradkiem w jej kierunku i zastanawiał się jaką założyła na siebie bieliznę, w jakim kolorze, z jakiego materiału. W wyobraźni widział ją w czerwonej, koronkowej halce, stringach i pończochach samonośnych. Jego fantazje stawały się coraz śmielsze i koronki zsuwały się z jej ciała, obnażając wszystko to, co tak bardzo pragnął zobaczyć. Czuł, że robi mu się ...
«1234...»