1. Sąsiadka (I)


    Data: 20.12.2023, Kategorie: nieznajomy, sąsiadka, park, Autor: Magdalena_M

    ... do mnie? - zapytała Ewa.
    
    - Po tych drinkach mam odpowiedni nastrój, żeby pójść teraz do mojego byłego i nawrzucać mu za to, że nie chce mi oddać moich rzeczy - parę ulubionych ciuchów, bieliznę, kilka płyt CD i prostownicę do włosów. Jak ten idiota będzie się stawiał, to powiem mu, że zadzwonię na policję i oskarżę go o przywłaszczenie cudzego mienia - powiedziała Dorota.
    
    - Ha, ha, jesteś niemożliwa - odparła Ewa, śmiejąc się głośno.
    
    - Jak się w miarę szybko z nim uporam, to może do ciebie potem wpadnę - dodała Dorota. - Pójdę z tobą kawałek przez park.
    
    Dziewczyny ruszyły w stronę parku, trzymając się pod ręce, głośno rozmawiały i śmiały się. Szły oświetlone ciepłym światłem latarni, gdzieniegdzie przebijała blada poświata księżyca, a w tle szumiały drzewa. Robert powoli ruszył za nimi wsłuchany w miarowy stukot damskich obcasów. Po pewnym czasie doszły do miejsca, w którym krzyżowało się kilka alejek, stanęły, porozmawiały jeszcze chwilę, a potem objęły się. Dorota pomachała ręką na pożegnanie i poszła w prawą stronę. Ewa ruszyła przed siebie lekko chwiejnym krokiem, spowodowanym wypiciem dużej ilości alkoholu. Robert jak zahipnotyzowany obserwował każdy jej ruch, każdy krok, kołysanie bioder, jak odgarnia ręką złote włosy, które targa wiatr. Z każdą chwilą wzrastało w nim podniecenie i postanowił zbliżyć się do niej.
    
    Ewie wypite w pubie drinki dały się we znaki - szumiało jej w głowie. Pomimo lekkiego przytępienia zmysłów słyszała czyjeś kroki w oddali, ...
    ... odwróciła się za siebie i osłupiała.
    
    - Boże, to mój sąsiad. Ciekawa jestem czy idzie za mną, czy może po prostu chodzi tędy do domu?
    
    Jej policzki stały się pąsowe jak płatki róży, gdyż Robert był ucieleśnieniem jej najskrytszych marzeń. W tym momencie, po sporej ilości drinków, zaczął jej doskwierać przepełniony pęcherz. Znacznie zwolniła tempo swoich kroków, rozglądając się nerwowo za dogodnym miejscem do załatwienia potrzeby fizjologicznej. Nie oglądając się za siebie, poszła w najbliżej znajdujące się skupiska rododendronów i jałowców.
    
    Robert ruszył za nią, upatrując w tym szansę na bliższe poznanie. Stanął za krzakiem i zaczął obserwować jak dziewczyna szarpie obcisłe spodnie, usiłując je ściągnąć. W końcu udało jej się zsunąć je do kolan i to samo zrobiła z białymi, koronkowymi majtkami. Jego oczom ukazało się ponętne, wydepilowane krocze z wąskim paskiem włosów. Po chwili kucnęła i zaczęła wypuszczać z siebie złociste strugi. Jego twarz oblała się rumieńcem, puls znacznie przyśpieszył, a serce tłukło się w piersi jak szalone. Uwięziony w spodniach, twardy jak skała penis domagał się uwolnienia, sprawiając mu niemal fizyczny ból. Miotany wewnętrznymi rozterkami nie miał pojęcia co powinien w tym momencie zrobić. Pod wpływem impulsu ruszył ku niej, mówiąc:
    
    - Dobry wieczór.
    
    Wystraszona dziewczyna zerwała się na równe nogi, próbując podciągnąć spodnie i majtki, wskutek czego straciła równowagę. Robert w ostatniej chwili złapał ją, chroniąc przed upadkiem. Jedną ...
«1...3456»