-
Gdy dzieci dorastają
Data: 21.12.2023, Kategorie: kazirodztwo, rodzina, narzeczona, Autor: Sztywny
... czas. Spuściła głowę przy ostatnim zdaniu. Jakby powiedziała za dużo. - To bardzo miłe z twojej strony. Przyznam, że przyzwyczaiłam się do twojej obecności i pomocy. Patryś faktycznie nie mógł znaleźć nikogo lepszego. - To bardzo miłe słowa. Dziękuję. Wciąż nie patrzyła na mnie, tylko uciekała wzrokiem gdzieś na boki. - Wszystko w porządku? - Wiem, że wiesz, że ja wiem. Duże, brązowe oczy zaczęły mnie świdrować na wylot. Poczułam uderzenie ciepła. - A ja wiem o tobie. - Powiedział ci wczoraj w łóżku. Zerżnął cię? - Nie tak jak pierwszej nocy. Wtedy było zajebiście. Byłam skołowana. Prowadziłam właśnie najdziwniejszą rozmowę w swoim życiu, czując jednocześnie złość i niezrozumiałe podniecenie. Patrycja najwyraźniej czuła podobnie, gdyż nagle doskoczyła do mnie, chwyciła mnie za głowę, przyciągając do swojej i pocałowała mnie. Długo i mokro. Zaniemówiłam, gdy się oderwała. - Kiedy mówiłam, że jest pani piękna, nie żartowałam. W zasadzie, gdyby Patryk nie pokazał mi twoich zdjęć, pewnie długo byśmy się jeszcze nie pojawili. To ja naciskałam, żeby tu przyjechać. - T-tak? - Co ci powiedział o Sebastianie? Moim wujku? Zresztą nieważne, sama ci opowiem. Seba podniecał mnie do bólu. Pewnego dnia tak bez powodu, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, zwilgotniałam, gdy zobaczyłam go bez koszulki, jak pomaga ojcu przy remoncie. Nie mogłam spać, nie mogłam jeść, tylko o nim myślałam. Wiedziałam, że to chore, ale prawie każdej nocy dotykałam się, ...
... myśląc, jak Sebastian we mnie wchodzi. Wreszcie go uwiodłam. Gdy po jakimś czasie dowiedziałam się, że znalazł sobie kogoś i kończy nasz związek, chciałam się zabić. Chwyciłam się za serce. Mogłam spodziewać się wszystkiego, ale nie takich zwierzeń. Patrycja chyba też nie, bo zamilkła na chwilę i usiadła na zakurzonym pieńku. - Patryk nie wie, że kiedyś targnęłam się na swoje życie i niech tak zostanie. Ale to wydarzenie sprawiło, że zaczęłam interesować się ludzką naturą. Chciałam zrozumieć siebie i moją fascynację seksem wśród rodziny. Wtedy pojawił się twój syn i po raz pierwszy poczułam się dobrze. Myślałam, że znalazłam normalność. Ostoję, w której schowam się przed burzą. Wtedy otwarliśmy się przed sobą, ja mu się zwierzyłam, on zwierzył się mi. Tamte uczucia i emocje powróciły. - Czyli tak naprawdę go nie kochasz? Po prostu podnieca cię to, że twój narzeczony pieprzy swoją matkę. - Podnieca, nie zaprzeczam. – Znów spojrzała na mnie hardo, po czym wstała. – Ale moje uczucia się do niego nie zmieniły. Co najwyżej się zwiększyły. Zbliżyła się do mnie. Mogłam poczuć jej oddech, przypomniałam sobie smak jej ust. Malinowe. Ciepło wróciło wraz z mocniejszym biciem serca. Przypomniały mi się dawne rozważania, jakby to było, mieć więcej dzieci. Czy z nimi również bym sypiała? Czy bawiłabym się łechtaczką własnej córki, a ona wpychała swoje palce w moją? W pewien sposób nadarzyła się okazja, żeby to sprawdzić. Tym razem to ja ją pocałowałam. Trwało to długo, ...