-
Gdy dzieci dorastają
Data: 21.12.2023, Kategorie: kazirodztwo, rodzina, narzeczona, Autor: Sztywny
... konopi. Jak miałam się przygotować na coś takiego? Jeszcze pół roku temu rżnąłeś mnie w tym samym łóżku i deklarowałeś miłość, a teraz jest ona. Tak się nie robi matce! - Nie krzycz. – Zakręcił się po pokoju kilka razy, wyraźnie zdezorientowany. – Ok, masz rację, źle to rozegrałem. Powinienem cię przygotować. Biorę winę na siebie, ale się stało. Patrycja istnieje i musisz to zaakceptować. Ją musisz zaakceptować. - Potrzebuję czasu. Jak ty sobie w ogóle radzisz? Przecież to musi być ogromne brzemię. Gdy usiadł na łóżku, przytuliłam się do jego pleców. Jak mama, nie jak kochanka. Zaczęłam głaskać go po policzku tak jak w dzieciństwie. - Wiesz co nas jeszcze łączy? Patrycja straciła dziewictwo z bratem swojego ojca. - Co? Ale jak? - A jak ja straciłem swoje? Pragnąłem cię, ty mnie, jesteśmy rodziną, więc poszło z górki. U niej było podobnie. Podkochiwała się w wujku, który był zaledwie kilka lat starszy od niej. Miała piętnaście lat, kiedy zaciągnęła go do łóżka. Mieli romans przez dwa lata, dopóki nie związał się z inną. - To dlatego jesteście ze sobą? Bo oboje macie kazirodcze doświadczenia? - Nic z tych rzeczy. Ona jest cudowna, zacząłem ją darzyć uczuciami, zanim jeszcze się dowiedziałem. Jej przygody to, można powiedzieć, wisienka na torcie. - Ja… nie wiem, co powiedzieć. - Idę spać, mamo. Przemyśl to sobie. Patrycja naprawdę stara się tobie przypodobać. Gdy wyszedł z pokoju, poczułam chłód. Zrobiło się ciemno, ponuro, zapragnęłam ...
... ponad wszystko nie zostawać sama. Przebrałam się i zeszłam do Stasia. Zbyt wiele wydarzyło się w tak krótkim czasie. Najpierw niespodziewana narzeczona, potem mylne sygnały od syna, wreszcie jego ostatnie zwierzenie. Nie odzywałam się cały poranek, ukradkiem zerkając na Patrycję. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale już nie postrzegałam jej jak rywalkę, ale bardziej… przyjaciółkę? Coś nas łączyło, mieliśmy podobne przeżycia. Przy śniadaniu nagle uderzyła mnie myśl, że od początku wiedziała, co łączy mnie z synem. Domyślała się, że przeleciałam go pierwszego wieczoru? A może sam jej powiedział? Ale czy w takim razie byłaby taka uprzejma i pomocna? Ja bym chyba chciała jak najszybciej wyjechać. Nie mogąc znieść kotłujących się myśli, przerwałam posiłek, przeprosiłam wszystkich i poszłam do stodoły. Ciężka praca najlepiej oczyszcza umysł! Nigdy nie było czasu posprzątać, dlatego z zapałem wzięłam się za porządki. Segregowałam narzędzia, wyrzucałam śmieci, przesuwałam lżejsze meble. Umysł momentalnie stał się pusty, pozbawiony wszelkich wątpliwości. Nawet nie zauważyłam, kiedy stanęła za mną Patrycja. - Mogę w czymś pomóc? - Jezus Maria! Nie strasz mnie! - Przepraszam, to nie było celowe. - Wiem, dziecko, po prostu tak się skupiłam, że kompletnie nie zwracałam uwagi na otoczenie. Wiesz co? Dzisiaj już cię nie będę męczyć. Za kilka dni wracacie, powinnaś odpocząć, zanim wrócisz do pracy. - To nie jest żaden problem, lubię pracować. Lubię spędzać z tobą ...