1. Gdy dzieci dorastają


    Data: 21.12.2023, Kategorie: kazirodztwo, rodzina, narzeczona, Autor: Sztywny

    ... – wiecznie wyglądałam na zmęczoną, oczy miałam podkrążone. Czasem się zastanawiałam, co Stasiu jeszcze we mnie widzi. On to wyczuwał i wtedy podchodził do mnie, przytulał mocno i mówił, jak bardzo mnie kocha.
    
    Jaka jest ona? Podobna do mnie? W nocy nie spałam, zastanawiając się, jak wygląda. Dzwoniłam do Patryka wielokrotnie, ale zbywał mnie z każdym razem nawałem pracy. Kiedy nawrzeszczałam w końcu na niego trzy dni temu, przestał już odbierać telefony. Nawet od ojca, bo doskonale wiedział, że to ja.
    
    Kiedy zobaczyłam wtaczający się na nierówny plac samochód sąsiada, chwyciłam się za serce, jakbym zaraz miała dostać zawału. Próbowałam dostrzec jakiś szczegół pasażerów, ale przyciemniane szyby tylko potęgowały tajemnicę.
    
    - Przyjechali! – krzyknęłam, niemal wbiegając na korytarz.
    
    Stanęłam w progu, jakbym uderzyła w niewidzialną ścianę. Fiejdasz, wąsaty i brzuchaty sąsiad wyszedł nieśpiesznie i zniknął za bagażnikiem. Patryk ze swoją narzeczoną wciąż siedzieli w środku, a ja wyobrażałam sobie najgorsze, dlaczego tak się działo. Gdy wreszcie zobaczyłam Patryczka, pisnęłam cicho i prawie się popłakałam. To było moje jedyne dziecko, a ja go nie rozpoznawałam! Zmienił fryzurę, kruczoczarne włosy, które odziedziczył po Staszku, ściął na krótko, przypominał teraz żołnierza. Wciąż był postawny i wysoki, ale garbił się i nie patrzył na mnie, kiedy podchodził do drzwi po przeciwnej stronie. Taką postawę przyjmował, jak wiedział, że coś przeskrobał. Pocieszałam się myślą, że ...
    ... przynajmniej pozostał dżentelmenem.
    
    Wtedy wysiadła ona.
    
    Gdy ją zobaczyłam, zrozumiałam, dla kogo wymyślono określenie filigranowy. Dużo niższa od Patryka, nawet ode mnie, była chudziutka i drobna. Z daleka rozpoznałam, że czarne, błyszczące włosy ma farbowane. Nie wiedziała, co ze sobą zrobić, gdzie stanąć i na kogo patrzeć. Patryk odebrał walizki od sąsiada, podziękował mu, a stary Fiejdasz machnął do nas na pożegnanie i zrobił jakiś znak zza pleców syna i jego narzeczonej. Ładna? Fajna? Nie zrozumiałam, o co mu chodziło.
    
    - Chodź, kochanie. Przywitajmy się.
    
    Stasiu oderwał mnie od ziemi i pociągnął za sobą. Myślałam, że serce stanie mi w przełyku, aż z nerwów zaczęłam poprawiać fryzurę, co mi się nigdy nie zdarzało. Mimo wszystko zdobyłam się na szeroki uśmiech.
    
    - Mamo, tato, to jest Patrycja, moja narzeczona. Kotku, to są moi rodzice, Stanisław i Liliana.
    
    Kotku? Czy nie tak się mówi do pierwszej lepszej kurwy, którą wywala się po jednej nocy?
    
    - Ojej, misiu, nie mówiłeś, że masz taką piękną mamę!
    
    „Misiu? Jakim prawem mówi do niego w taki sposób? To zwrot zarezerwowany wyłącznie dla mnie! I dlaczego nic o mnie nie mówił?!” – tak wtedy pomyślałam.
    
    - Och, dziękuję. To miłe co mówisz, ale moja uroda już dawno przeminęła. – Zaśmiałam się nerwowo.
    
    - Wiem, już po kim Patryk odziedziczył urodę. Przystojny jak ojciec.
    
    „A nie mówiłam, że kurwa? Już próbuje uwieść mojego męża!”
    
    - Dobrze ją przygotowałeś, synu. Już ją lubię.
    
    Stasiu oczywiście zawsze ...
«1234...16»