-
Lekcja erotyki
Data: 06.02.2024, Kategorie: pocałunek, amator, erotyka, randka, przygoda, Autor: Dorian Hill
... sensualną i erotyczną. - Lubisz Jazz? - zapytałem. - Lubię - odpowiedziała. - A taniec jazzowy? - Tak. Szczególnie jego lekkość. - Mógłbym prosić Ciebie do tańca? - zaproponowałem. - Z przyjemnością - oznajmiła, uśmiechając się przy tym zalotnie. Nasze oczy wspólnie przenikały się, prowadziły wzajemnie po całym pokoju, dopełniały się. Muskały swym blaskiem, rzucając sobie wzajemnie iskry, których produkowania nie mogły zaprzestać. Oczy oddały prym, splecionym w tańcu językom. Końcówkami dotykały się, oddając nagromadzoną energię. Raz mocniej, raz delikatniej prowadziły swoją taneczną grę. Marta usiadła na mnie. Czułem całą jej kobiecość. Twardą i jędrną. Zarówno piersi, jak i pośladki. Tak natura tworzyła piękno. Delektowałem się każdym milimetrem jej piersi. Boża doskonałość. One mówiły do mnie - przemawiały. Tak jak przemawiał ich kształt, tak przemawiała ich słodka symetria. Przerobiliśmy fragmenty poradnika Van de Velde'a. Marta namiętnie przechodziła od jednej praktyki w kolejną. Robiłem wszystko aby za nią nadążyć. Próbując wynagrodzić starania mojej partnerki, postanowiłem przejąć inicjatywę i pewnym siebie ruchem przełożyłem Ją pod siebie, nie dając możliwości oponowania. Czułem jej odprężone ciało. Z ogromną przyjemnością zjechałem w dół. Jęki intensywnie wypełniały pokój. Dla mnie stanowiło to afrodyzjak. Im bardziej się wiła, tym bardziej sprawiała mi radość. Trzymałem jej uda mocno, aby bardziej kontrolować całość. Czułem, że to ...
... działa. Nie przestawałem ssać i lizać jej słodką łechtaczkę. Po kilku minutach doszła. Po dłuższym odpoczynku, ponownie znalazła się na górze i wzięła penisa do ust. Poczułem cały ocean niewiedzy. Mrowienie od czubka głowy, aż po końcówki stóp. Fale ciepła rozkoszy uderzające z lewej burty ciała po drugą. Leciałem. I był to lot doskonały. Na najwyższym pułapie lotu widziałem anioły. Do dziś pamiętam blask ich skrzydeł. Trwało to dłużej niż wieczność. Kompletne zamroczenie. Po wylądowaniu na ziemię, Marta uklękła tyłem do mnie. Jej wysportowane ciało oddawało co najlepsze. - Wejdź we mnie! - powiedziała bardzo pewnie. Delikatnie wszedłem w nią, sprawiając, że nasze ciała i dusze zespoliły się w idealną całość. W jednej chwili, przestały istnieć znane nam prawa fizyki. Pojęcie czasu stało się nielogiczne i niespójne. Określenie "miejsce" utraciło swoje znaczenie. Podobnie jak dźwięk i grawitacja. Wszystko nabrało nowego znaczenia. Czułem, jakbyśmy lewitowali w bliżej nieokreślonym wymiarze. Istnieliśmy tylko My. Ona i Ja, jako czysta energia, gdzieś we wszechświecie, napędzana spotęgowaną dawką radości i namiętności. Oddychałem nią, ona mną. Nasze serca i umysły stały się jednością. Staliśmy się idealną formą chwili, stworzoną z pożądania, wypełnioną potęgą i magią seksu. Odmienne stany świadomości i reakcje chemiczne towarzyszące procesowi ujednolicenia, nasilały się, ewaluowały. Świadomy umysł wyłączył się, a podświadomy rozkwitł, wchodząc w stan ...