1. Zupełnie nieerotyczne opowiadanie


    Data: 07.02.2024, Kategorie: bez seksu, historia, zemsta, sen, Autor: Snow White

    ... 18.
    
    Piękna pogoda.
    
    Słońce na bezchmurnym, może zbyt niebieskim niebie.
    
    Odhaczyć.
    
    Idziesz powoli, tą samą alejką co wtedy. Mijają cię rowerzyści, uśmiechnięte dzieci, i tradycyjnie szczęśliwe, lub udające szczęście pary.
    
    Tego nie chciałaś w scenariuszu, ale to wysoko budżetowa produkcja i musi być na bogato.
    
    Mijasz małą knajpkę na wzniesieniu, potem pierwszą ławkę - tam gdzie tak strasznie gryzły komary.
    
    I tutaj właśnie zaczyna się walka.
    
    Maska chce Cię chronić i nie chce, Ty chcesz ją mieć i nie chcesz.
    
    Pozwalasz sobie na 4 sekundy histerii.
    
    Jezu, tak strasznie się boję.
    
    Czas minął.
    
    Maska ściśle przylega do twarzy. Poprawiasz okulary. Jesteś coraz bliżej.
    
    Uśmiech... przyjacielski, czy serdeczny, a może zawstydzony?
    
    Nie, nie, nie... zbyt teatralne.
    
    Po prostu sympatyczny.
    
    W wyuczony sposób układasz rysy twarzy, ćwiczyłaś to setki razy. W tym filmie, opartym na Twoim scenariuszu jesteś oskarową aktorką.
    
    Odhaczyć.
    
    Taka ciekawostka na temat uśmiechu..
    
    Wiedzieliście, że po kilku minutach utrzymywania takiego "szczerego" wyrazu twarzy drętwieją mięśnie szczęki i policzków.
    
    Zastanawialiście się kiedyś nad tym?
    
    Szczery śmiech, czy choćby uśmiech nie boli.
    
    A taki, wyćwiczony przez setki minut w łazienkowym lustrze, po kilku minutach powoduje nieprzyjemne napięcie.
    
    Po dłuższym czasie wywołuje zdrętwienie, a potem po całej szczęce i policzkach zaczynają przechodzić te okropne "mrówki" - tak jak wtedy kiedy zdrętwieje ...
    ... stopa.
    
    Nie ważne.
    
    Zostało sto metrów. Boisz się podnieść wzrok i spojrzeć na niego. Wiesz, że już tam jest.
    
    W tym parku są dwie szczególne ławki. Prawie na przeciwko siebie. Hmm... na jednej wszystko się zaczęło, na drugiej skończyło.
    
    Siedemdziesiąt metrów.
    
    O czym myślisz, co masz teraz w głowie?
    
    Scenariusz tego nie przewidywał. Masz po prostu podejść z tym uśmiechem przyklejonym do twarzy. Żadnych przypisów, żadnych notatek. Suflera też tu nie będzie.
    
    Sześćdziesiąt metrów.
    
    Robi się cicho. Nic nie ma. Nikogo nie ma. Tylko Ty, On i Twoja maska.
    
    I coś natrętnie brzęczy w głowie, bez przerwy. I nie możesz tego powstrzymać.
    
    And in the dark, I can hear your heartbeat
    
    I tried to find the sound
    
    But then it stopped, and I was in the darkness,
    
    So darkness I became
    
    - Cześć - mówi i widzisz jak waha się co do pocałunku w policzek.
    
    - Siemanko - odpowiadasz, z lekkością i nieznacznym uśmiechem w głosie.
    
    Twoje usta, struny głosowe, oddech, serce, nawet dłoń która sięga do twarzy zdejmując ciemne okulary właśnie zostały nominowane do nagrody Grammy za niepowtarzalną grę aktorską.
    
    - Możemy usiąść w cieniu? Gorąco jak w piekle dzisiaj, kierowca autobusu pobierał dodatkowo za saunę turecką - mówisz szybko i wymijając go ruszasz w kierunku ławki pomiędzy dwoma drzewami. To ta dobra, ta pierwsza.
    
    A on stoi, zaskoczony, uśmiechnięty, naturalny. I oczy błyszczą mu jak kiedyś, Niebieskie.
    
    I ma minę jakby zapomniał już, że zawsze szybko mówisz, ...
«1234...»