-
Zupełnie nieerotyczne opowiadanie
Data: 07.02.2024, Kategorie: bez seksu, historia, zemsta, sen, Autor: Snow White
... że wszystko robisz impulsywnie. Że masz taką radość w sobie, a kiedy jesteś szczęśliwa to możesz nawet milczeć, a i tak jakbyś krzyczała, że jest wspaniale. On zapomniał, i Ty też zapomniałaś. Bo tak było zanim zapragnęłaś maski. - Pewnie - mówi, dogania Cię i razem, ramię w ramię idziecie parkową alejką. - Co słychać? - pyta lekko po chwili, a Ty czujesz jego badawcze spojrzenie na swojej twarzy. - Nic, po staremu w sumie - odpowiadasz - tutaj? - po tym pytaniu wskazujesz głową na ławkę między drzewami, tak obojętnie jakbyś wcale nie pamiętała, że to tam przegadaliście pierwszych kilka godzin. Ty byś zapomniała? Niemożliwe. Byłaś tu kilka razy. Raz sama, zimą. Ale pozbawione liści gałęzie wydawały się być wtedy jeszcze bardziej przygnębione niż Ty, więc cały czar miejsca prysł. Rzucasz torbę na ławkę i siadasz tak jak zawsze, wciskając nogi w wolną przestrzeń oparcia. On tak po prostu, lekko zwracając się w Twoją stronę. - Opowiadaj co u Ciebie - ponawia pytanie i patrzy Ci prosto w oczy z tym swoim uśmiechem. Z tym dołeczkiem w policzku i tak, że masz ochotę się rozpłakać. Patrzeć na niego i płakać. - Oj, kurcze co mam Ci opowiadać... Mówisz lekko się śmiejąc i przewracając oczami. Wyprowadziłam się z domu, mieszkam z Grześkiem. Niedawno kupiliśmy nowe mieszkanie. Pracuje cały czas w tym samym wydawnictwie, ale na trochę innych warunkach. Z resztą wiesz, gadaliśmy o tym... hmm.. i co jeszcze... - zawieszasz głos i odchylasz ...
... ciało do tyłu trzymając się oparcia ławki. - Hmm... chwila na zerknięcie do scenariusza. - Miałam robić prawko, ale jakoś nie po drodze mi do tego... Moim powołaniem jest jazda po prezydencku na tylnim siedzeniu - mówisz i uśmiechasz się szeroko. Ten uśmiech ćwiczyłaś nie dalej jak wczoraj rano. W garderobie, przed dużym lustrem. Szczerzyłaś kły i patrzyłaś prosto w dwie czarne studnie swoich źrenic.. Jak to możliwe, że ludzie wierzą w autentyczność tego grymasu. To tak jak uwierzyć, że zmarły jest tak podekscytowany na własnym pogrzebie, że dostaje rumieńców. - A co u Ciebie? - pytasz z autentycznym zaciekawieniem i zatrzymujesz wzrok na jego niebieskich, zbyt znajomo niebieskich oczach. - Heh, Proszę Cię... u mnie?.. No nic, pracy nie zmieniłem. Magisterka mi nie idzie. Pamiętasz Faraona? (no proszę on pierwszy nawiązał do tego co było... Ty dobrze się pilnujesz. Pamiętasz tego małego kundla, i to jak rozrzucał Twoje buty po całym mieszkaniu) - Yhy, pamiętam - potwierdzasz oczekując na dalszą część historii. - pasł się tak, że waży z 15 kilo! Leży tylko i nic nie robi, nawet ciężko go na spacer wyciągnąć. Nawet po schodach już nie chce schodzić, muszę wozić go windą! - śmieje się, naprawdę szczerze. A ja... gdybym miała wtedy w głowie taki mały aparacik fotograficzny, to zrobiłabym najpiękniejszy album na świecie. - Co ty opowiadasz? - To pięknie, wiedziałam, że wyrośnie z niego jakiś mały potwór. - mówisz. Patrzycie na siebie, oboje ...