1. Jesienny esej


    Data: 16.02.2024, Autor: MokryBuziak

    Można uznać to za drugą część opowiadania "Czasem pobudki nie są takie złe".
    
    Zimny jesienny wieczór. Jesień jest moją ulubioną porą roku, głównie dlatego, że lubię patrzeć jak wszystko wokół mnie umiera w powolnej agonii. Niestety, zostałam zmuszona do spędzenia owego wieczoru w szkole. Na dodatek z Pawłem, który zamiast pomóc mi w zleconym naszej dwójce eseju, nieudolnie próbował się mi przypodobać.
    
    -Zuziu, jesteś dzisiaj zimniejsza niż pogoda za oknem. - powiedział, zakładając dłonie za głowę, a następnie skierował wzrok na wspomniane okno.
    
    -Czemu uważasz to za fakt warty odnotowania? - rzekłam kpiąco, potrząsając głową w celu przywrócenia moich krótkich włosów do ładu. - Zawsze jestem taka dla ciebie.
    
    -Jak na najbystrzejszą dziewczynę jaką znam, masz bardzo krótką pamięć, skarbie. -powiedział, a ja poczułam jak jego stopa ociera się o moją kostkę. - Wolę, gdy jesteś równie rozpalona, co tamtego ranka... - Miałam zamiar kopnąć go w piszczel, jednak...wspomnienia o tamtym poranku mnie powstrzymały.
    
    -Załóż buty. - Chciałam brzmieć stanowczo ale moje słowa były półszeptem, a na moich policzkach pojawił się rumieniec. Czarnowłosy wspinał się stopą wzdłuż mojej nogi. W momencie, gdy był wyżej niż moja podkolanówka w czarno-białe paski i dotknął mego uda, gwałtownie wstałam.
    
    -Coś nie tak, Zuziu? - patrzył na mnie pytającym wzrokiem. Stałam tak przez pewien czas, rozważając opcje. Tymczasem on skrupulatnie przyglądał się mi, mojemu mundurkowi szkolnemu na który ...
    ... składał się czarny żakiet, biała koszulka oraz krótka niebieska spódniczka. Podeszłam do niego powoli, wyjmując spinkę w kształcie kwiatu storczyka z włosów. Swój żakiet zdjęłam jednym ruchem i rzuciłam na swoje krzesło. Uśmiechał się lubieżnie. Usiadłam na jego udach, obejmując jego twarz w dłoniach.
    
    -Taka podobasz mi się najbardziej, kwiatuszku. - powiedział przejeżdżając swym prawym kciukiem po moich wargach. Patrzyliśmy na siebie przez chwilę, ja swoimi turkusowoniebieskimi oczami, a on głęboką zielenią swych oczu. Za oknem zimny wiatr się wzmógł, wydając charakterystyczny dźwięk, a nasze usta połączyły się w gorącym pocałunku. Paweł wsunął swoją prawą dłoń w moje włosy, a lewą objął moją talie. Jego wargi były mokre i ciepłe. Zaczęłam głośniej oddychać, a on wsunął swój język do mojej jamy ustnej. Powoli masował moje dziąsła, a następnie podniebienie, skrupulatnie omijając mój język. Czułam jego gorący oddech, gdy jego lewa dłoń powędrowała do najwyżej usytuowanego guzika mojej białej koszuli. W końcu zaczął pieścić mój język swoim. Powoli rozpinał moją koszulę, guzik po guziku. Nasze języki tańczyły, co jakiś czas wydając dźwięki mlaśnięć i cmoknięć. Podniecenie sprawiło, że moje biodra zaczęły ruszać się same. Z każdym ruchem, penis czarnowłosego robił się twardszy, czułam go przez materiał jego spodni. Powoli zdjął moją koszulkę i położył ją na biurku. Westchnął patrząc na mój różowy stanik o miseczce B. Jego dłonie sięgnęły do zapięcia za moimi plecami. Niestety, ...
«1234»