1. Niemoralna propozycja (I)


    Data: 25.06.2024, Kategorie: urzędnik, nauczycielka, pończochy, szantaż, Autor: historyczka

    ... jego nieprzejednane stanowisko. Oczywiście po to, by móc mi złożyć ową niemoralną propozycję...
    
    Ależ się wtedy oburzyłam.
    
    - Co też pan sobie wyobraża?! Że kim ja jestem? Nie ma mowy.
    
    Teraz jednak, nie mogąc zasnąć, zdecydowanie mięknę... moje stanowcze "nie" się ulatnia się jak kamfora.
    
    Ja też się rozpływam...
    
    Ale co to?! Pan Ignacy włazi do mojego pokoju. Patrzy na mnie z obleśną miną, tak drapieżnie...
    
    - Ależ co pan tu robi?
    
    - Przyszedłem cię wreszcie nawiedzić, moja ty damulko...
    
    - Ależ ja jeszcze nie wyraziłam zgody...
    
    - Ale nie kłopocz się, po co twoja zgoda... sikoreczko? - Jego twarz wyraża jeszcze bardziej sprośnie jego podniecenie.
    
    - Nie... proszę... jeszcze nie zdecydowałam się, czy się panu oddam...
    
    - Oddasz, oddddasz. Dasz mi, paniusiu... Wiesz dobrze, że mi dasz...
    
    Brutalnie popchnięta na łóżko, padam na plecy. Sprężyny skrzypią niemiłościwie.
    
    Zadziera mi spódnicę, mimo, że trzymam ją rozpaczliwie dłońmi.
    
    - Nie... nie... proszę...
    
    - Co my tu mamy? Seksowne pończoszki-kabaretki! Ładnieś się wystroiła i przysposobiła do dawania dupy!
    
    Z lubością zrywa moje stringi, a ich strzęp chowa do kieszeni.
    
    - A to będzie mój łup!
    
    W mgnieniu oka mnie dosiada... Czuję na sobie ciężar, który sprawia, że nie mogę się nawet ruszyć. Za to moje nogi rozsuwają się na boki... Natychmiast między nimi czuję coś obcego. Obiekt wielki i twardy. Czuję jak szoruje po mojej szparce... jak próbuje się w nią wedrzeć, napiera... Wreszcie ...
    ... moja świątynia kobiecości kapituluje i wpuszcza agresora. Ten wtłacza się bezpardonowo. Wkrótce wypełnia mnie potężny pal. Wielki! Długi i gruby. Mam wrażenie, że przebija mnie na wylot! Czuję jak rozpycha moją piczkę, rozciąga jej ścianki wręcz do granic fizycznej wytrzymałości!
    
    - Nie... nie... proszę...
    
    Lecz wkrótce moje - "nie" - zastępują żałośliwe jęki - "aaaa aaaaa!"
    
    Nikczemnik okazuje się być wyjątkowo wulgarny.
    
    - Ty zdzirowata damulko. Rozepcham ci tę "sakwę", że nie będzie już taka ciasna! Będziesz miała dziurwę, jak rozjechana rozjebunda!
    
    Chce mnie drań poniżyć! Z roli damulki sprowadzić do roli jakiejś lafiryndy!
    
    Ależ brutalnie mnie ładuje! Stary dziadyga, a pracuje jak młot pneumatyczny! Tak mocno i... szybko! Cóż za łomot sprawia mojej piczce! A co będzie, jak mi zmajstruje dzieciaka! Pełna przerażenia zaczynam go błagać, aby przestał.
    
    - Panie Ignacy! Niech pan uważa... Chyba nie chce pan ze mnie zrobić mamusi...
    
    Nikczemnik tym bardziej przyspiesza!
    
    - A dlaczego by nie?! Dlaczego nie przyozdobić eleganckiej paniusi gustownym brzuszkiem! Aż się prosi, żeby takiej panience zmajstrować akuratny prezencik - bobasa!
    
    I cóż ja mogę na to począć??? Nic. Zupełnie nic.
    
    Mogę tylko sobie pokrzyczeć...
    
    W wyniku moich stękań i krzyków, do pokoju wparowuje... moja mama!
    
    - O mój Boże! - Załamuje ręce. - Córuchno, co ty robisz pod tym panem?!
    
    Czuję potworny wstyd. Przyłapana przez rodzicielkę... w takiej pozie! Z podciągniętą spódnicą, z ...
«1234...7»