1. Arystokrata (XI)


    Data: 04.12.2019, Kategorie: Nastolatki Pierwszy raz Lesbijki niewolnicy, Brutalny sex Autor: violett

    Marta tysięczny raz zerknęła na zakochaną parę przy stoliku za filarem. Kolejne ukłucie zazdrości i kolejne postanowienie, że więcej tego nie zrobi. To wszystko było nie do zniesienia! Rozzłoszczona na młodych ludzi, zbyt ostro odpowiedziała Julii Kanter:
    
    – I co ja mogę na to poradzić?!
    
    Na okrągłej twarzy szatynki pojawił się grymas wymuszonego zrozumienia.
    
    – Doskonale pojmuję, co masz na myśli, kochana, – westchnęła teatralnie – i masz pełne prawo być rozgniewaną. Nikt nie powinien, wtrącać się do naszych kobiecych spraw, żaden mężczyzna czy nawet mąż.
    
    Marta utkwiła w siedzącej naprzeciw kobiecie chłodny wzrok i uśmiechnęła się szeroko, posyłając jednocześnie ukradkowe spojrzenie. Nie potrzebowała dużo czasu, aby odkryć słabe strony arystokratki, przy czym nawet nie spodziewała się, jak ta jest naiwna. Kiedy umawiała się na spotkanie z Julią, miała poczucie winy, że wciąga w swoją grę niczego nieświadomą żonę przewodniczącego, a już po niecałym kwadransie pewność, że wykorzystuje kobietę, osiągnęła maksymalny poziom. Do tej pory uważała panią Kanter za osobę zdystansowaną do swego życia i obojętną wobec niesprawiedliwości, która ją spotykała, skupiającą się na rodzinie i całkowicie oddaną gromadce dzieci. Marta myliła się w ocenie tej skromnej istoty. Dostrzegła, jak bardzo cierpi, będąc tak bezwzględnie podporządkowaną i stłamszoną przez swojego żądnego władzy męża. Zawsze milcząca i trzymająca się z boku, sprawiała wrażenie, że rola żony wysoko postawionego ...
    ... małżonka jest ostatnią, jaką pragnęła odgrywać. Z tego, co zrozumiała, jedynym celem i autentyczną przyjemnością w jej smutnym życiu było poświęcenie się szóstce własnego potomstwa i prowadzenie fundacji na rzecz bezdomnych dzieci. Tak bardzo łaknącej zrozumienia i ciepła osoby panna Rays dawno nie spotkała. Kilka poufałych gestów, parę banalnych żartów i zachwytów nad dwiema najstarszymi córkami, które miała okazję poznać przy jakiejś niezobowiązującej wizycie w domu państwa Kanter wystarczyło, aby kobieta jadła Marcie z ręki.
    
    – Musimy wspomagać się wzajemnie, Julio, inaczej przepadniemy w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Będziemy niezbędnym dodatkiem do wizerunku bogów wszechmogących, a wszystko, na co nam pozwolą, to doglądanie domu. I zapewne sami będą dobierać nam służbę! – Marta specjalnie wspomniała o służbie, wiedząc o sprzeczce, jaka wywiązała się pomiędzy małżonkami podczas wiosennej aukcji niewolników w Radrays Valley.
    
    – O ile już się to nie zdarza – zrezygnowane spojrzenie Julii potwierdziło podejrzenie Marty, że tamto wydarzenie wciąż jest boleśnie żywe w pamięci. – Maksymilian próbował ograniczyć mi środki podczas aukcji w twoim domu. – Upiła trochę wina, aby podkreślić rozgoryczenie. – A czy ja tak wiele chciałam? Też coś od życia mi się należy… – na chwilę zawiesiła głos, jakby dotarła do niej jakaś prawda. – Jakie to banalne!
    
    Marta nie odzywała się, obserwując zmianę nastroju u swojej rozmówczyni. Odniosła wrażenie, że budzi się w tej kobiecie jakiś ...
«1234...22»