Maleńki
Data: 19.01.2020,
Kategorie:
Romantyczne
Fantazja
Autor: jokerthief
... chociażby tak spóźnione... jednak teraz tak pełne, bezwzględne i znacznie, znacznie piękniejsze. Zadrżała mocno, wypuściła z ust kolejny cichy jęk, który przeistoczył się w przeciągłe westchnienie ulgi.
Uśmiechnął się, słysząc jej słowa. Nie wiedział dlaczego, jednak czuł się przy niej maleńki, potrzebujący jej, uzależniony od niej. Wtulił się mocniej w jędrne ciało, pocierając przez chwilę policzkiem o twardy jak diament szczyt i spojrzał prosto w oczy. Uśmiechnął się, skromnie, jedynie kąciki jego ust powędrowały do góry, jednak wystarczyło jej to. Za ten uśmiech mogłaby wycierpieć wszystko do końca świata i nadal miała by go przed oczyma na wieki. Oboje zadrżeli jednocześnie, wsłuchali się w bicie własnych serc i zamarli jak antyczna rzeźba w ekstatycznej, doskonałej pozie. Wiedziała co musi nastąpić. Widziała w jego oczach pragnienie ulgi, spełnienia... wyczekiwanie i niepewność. Nawet teraz odczuwał drążące jego duszę niepewne rozterki. A może to znowu jakiś plan? Może go tylko wykorzystuje?
Mozolnym, roztargnionym ruchem wodziła wokół guzików jego munduru i rozpinała je. Nie robiła tego po kolei, bawiła się. W końcu zepchnęła materiał z jego ramion, robiąc to jak najszybciej, aby jego ręce wróciły na swoje miejsce. W międzyczasie pozbyła się opinającej jej szyję koszulki i rzuciła ją gdzie na bok, mając głęboko gdzieś co stanie się z jej czy jego rzeczami. W końcu byli półnadzy, oboje czuli to delikatne, elektryzujące uczucie, gdy najmniejsze, najdrobniejsze ...
... włoski łaskoczą ich skórę nawzajem. Stopili się w jedno, pozwalając swojej zachłanności na chwilę przejąć kontrolę. Ich dłonie wędrowały po rozgrzanych ciałach, usta nie szczędziły pocałunków i westchnień. Zapędzali się w pożądaniu, coraz głębiej i głębiej sięgając do dawno ukrytych zakamarków ich dusz. Aż w końcu, w ciągu jednej, króciutkiej sekundy przycisnęli się do siebie najmocniej jak tylko mogli, wyrzucając całe powietrze z płuc i... zatrzymali. Zastygli w swoich objęciach, otwarli oczy i spojrzeli nawzajem na siebie po raz pierwszy. Nie potrzebowali słów, przysiąg i obietnic. Wiedzieli, czuli i doznawali tak samo, razem, jak jedna istota. Jednak pozostał jeszcze jeden krok aż w końcu staną się jednością.
Sięgnął do jej pasa i rozpiął go, gdy ona zdążyła już zaprzeć się jednym butem o drugi i kopnąć go daleko. Dłońmi gwałtownie dopadła zapięcia jego spodni i pozwoliła sobie tylko odrobinę je opuścić, aby tylko go uwolnić. Tymczasem on uporał się z jej spodniami, które wylądowały pod fotelem razem z bielizną. Odepchnęła go na chwilę, zaparła się mocno dłonią o jego serce i spojrzała przed siebie, opadając na oparcie. Zamruczała jak zadowolona kotka, widząc go ten jeden raz zupełnie inaczej niż zawsze. W jej oczach był cudowny, doskonały. Co z tego, że jego ciało nosiło ślady tego co przeszedł z jej winy, że widziała pozostałości po paznokciach jego poprzednich kochanek. Ona zostawi głębsze, trwalsze, będą mu towarzyszyć do grobowej deski. Będzie ich dotykał i na zawsze ...