1. Zakazana rozkosz, zakazany owoc


    Data: 26.02.2020, Kategorie: Incest ciąża, Autor: Caroline l'Fey

    ... się, ale robiła mi awanturę prawie codziennie, więc zlałam to. Miałam swoje własne dziecko (nigdy nie myślałam o tym, że jest przy okazji moją siostrą) i było mi z tym nawet dobrze. Poza tym urosły mi w końcu piersi - bo z racji młodego wieku do tej pory byłam po prostu deską. Może to głupie, ale dla dziewczyny w moim wieku to jest problem.
    
    W sumie, macierzyństwo mi się podobało. Paulina chowała się zdrowo, a codzienne ssanie sutków też było przyjemne. Moje ciało domagało się pieszczot - dotychczasowy seks z ojcem był raczej marnie satysfakcjonujący. Przede wszystkim - bolesny, zwłaszcza na początku. Moja dziurka była zbyt mała, a trzeba przyznać, że tatuś miał niezłego węża. Zresztą nasze bzykanie musiało być ukradkowe, więc nie było czasu, żebym się dobrze rozgrzała. Orgazmów z ojcem - poza nielicznymi wyjątkami, prawie nie miałam - chyba że po wszystkim, gdy znikał z drzwiami, a ja, niezaspokojona, musiałam sama dopieszczać się paluszkami.
    
    Zresztą, w samozaspokajaniu szybko osiągnęłam mistrzostwo. Nastoletnie ciało, rozbudzone i pchnięte w świat nowych doznań prędko ujawniło swoje rozbudowane potrzeby. Zdarzało mi się odczuwać tak nagłą potrzebę seksu, że w szkole całą przerwę przesiadywałam w kibelku, drażniąc i pieszcząc swoją nabrzmiałą łechtaczkę. Na lekcji zjawiałam się rozkojarzona, z drżącymi kolanami, ale zadowolona.
    
    Czy zdawałam sobie sprawę z tego, że seks z ojcem jest złamaniem tabu? Oczywiście. Jednak po pierwsze, nie miałam jak tego zmienić, a po ...
    ... drugie czerpałam z tego jakąś mroczną, ponurą satysfakcję. Moje koleżanki miały za sobą dopiero pierwsze pocałunki, albo w najlepszym razie pokątne macanki z pryszczatymi chłopakami, a ja byłam obiektem pożądania dorosłego faceta. I to faceta, którego podniecałam tak bardzo, że pchał mi rękę w majtki przy każdej okazji.
    
    No dobra, wiedziałam, że to nie w porządku. Ale co miałam zrobić? Zresztą - ku swojemu przerażeniu, a potem dziwnej rezygnacji zauważyłam, że moje ciało podporządkowuje się jego potrzebom, oczekiwaniom i jego męskiej dominacji. Łapałam się na tym, że nieświadomie - czy może raczej na wpół świadomie - prowokuję go. Strojem, gestem, słowem. Bawiło mnie, że gdy siedzimy we trójkę przy obiedzie, mogę położyć mu rękę na kroczu i poczuć jak rośnie. Matka niczego się nie domyślała, a ja bawiłam się pod stołem fiutem mojego ojca. Raz nawet spuściłam go w spodnie (chodził po domu w takich wytartych, starych dresach). Śmiać mi się chciało, gdy zwlekał ze wstaniem od stołu, żeby nie pokazać mokrej plamy. No, ale teraz nie było go w domu.
    
    Paulinka chowała się nad podziw dobrze i rosła jak na drożdżach, mimo, że atmosfera w domu nie należała do najlepszych. Żarłam się z matką o wszystko. Piekło było właściwie codziennie. Miałam nawet przez chwilę faceta, ale moja rodzicielka potraktowała go parę razy tak, że poszedł jak niepyszny. Zresztą, w takim małym, zapyziałym miasteczku, dziewczynie z dzieckiem nie tak łatwo było kogoś znaleźć. Bo i co można było mieć? Głupią ...
«1234...»