1. Dzień w Londynie


    Data: 03.04.2020, Kategorie: londyn, Oral Zdrada ex, seks, Autor: juliabe

    ... lunchu.
    
    Byłam na wakacjach. Wstałam nieprzyzwoicie późno, zjadłam wielkie angielskie śniadanie w lokalnej knajpce i przyjechałam prosto na spotkanie. Zresztą, i tak nie byłabym w stanie niczego przy nim przełknąć.
    
    – Nie, ale ty sobie coś zamów.
    
    – Chętnie, bo długo nie wytrzymam. Wyszedłem z biura jak najszybciej – pochlebiało mi to. – Chcesz tu zostać, czy idziemy dalej?
    
    – Chodźmy, jest zbyt pięknie, by siedzieć w bunkrze.
    
    „A poza tym chcę się znowu do ciebie przytulić, i co mi zrobisz”. Dopiliśmy piwa i wyszliśmy na zalaną słońcem londyńską ulicę.
    
    – Mówiłam ci, jak amerykański biznesmen kupił Most Londyński? – powiedział Philip, gdy przechodziliśmy przez zatłoczoną ulicę. Zerknęłam na most łączący City i dzielnicę Southwark, w której aktualnie się znajdowaliśmy.
    
    – Tak. Uwielbiam tę historię.
    
    Facet myślał, że londyńczycy sprzedają mu Tower Bridge.
    
    – A o londyńskim więzieniu?
    
    – Tak – pokiwałam głową z uśmiechem. – Dzięki tobie znam chyba wszystkie najlepsze londyńskie historie. Chcesz coś z Borough Market?
    
    Ja i moje przyjaciółki uwielbiałyśmy kupować jedzenie na wynos na tym najbardziej kolorowym, pełnym smaków i zapachów z całego świata targowisku z pysznościami, a potem, podjadając sobie nawzajem z pudełek, spacerować po okolicy, najlepiej tuż nad rzeką.
    
    – Nie, rzeczywiście wolę usiąść na zewnątrz. Tu obok jest pub z niezłym widokiem na rzekę.
    
    Zamówiliśmy piwo przy barze, Philip do tego dołożył rybę z frytkami dla siebie i brownie dla ...
    ... mnie, słusznie zakładając, że moja miłość do czekolady nie przeminęła. Wyszliśmy na nadrzeczny taras. Mieliśmy szczęście, bo wcale nie było tłumu. Usiadłam tak, że miałam znakomity widok na most, parę wieżowców z City i mojego nieprzyzwoicie gorącego byłego. Znowu poczułam się jak w dwa tysiące ósmym roku.
    
    – Jak tu ostatnio byłam, nie wybudowali jeszcze The Shard ani Walkie Talkie, z tego miejsca widać było zupełnie inne budynki, a piwo było dwa razy tańsze.
    
    – A barmanki w pubach sto razy piękniejsze.
    
    Prychnęłam, prawie krztusząc się cydrem.
    
    – Jak na przykład twoja żona? Słyszałam, że zaczęła pracę w Bull’s Head miesiąc po moim wyjeździe.
    
    Philip westchnął i nic nie powiedział. Uratował go barman, przynosząc jedzenie. Rozsiadłam się wygodnie i zapatrzyłam przed siebie, na rzekę, budynki na drugim brzegu, most, po którym sunęły czerwone autobusy, onyksowe taksówki, tłum ludzi. Pamiętam jak dziś, gdy na Facebooku odezwała się do mnie koleżanka z Bull’s Head. To był pub niedaleko domu Philipa i moje ostatnie miejsce pracy na Wyspie. „Przepraszam, że dowiadujesz się w ten sposób, ale Philip zaczął się umawiać z nową barmanką”. Napisałam jej wtedy, że to było do przewidzenia, dziękuję za wiadomość, i życzę mu szczęścia, ale przepłakałam dwie noce. Dwa miesiące później, po walentynkach, napisała mi, że na palcu niejakiej Eliny pojawił się pierścionek, ale wtedy było mi już wszystko jedno, bo sama właśnie zaczęłam spotykać się z Piotrem, mimo że byłam stażystką w jego ...
«1...345...19»