-
Więcej niż przyjaciółki, mniej niż Marcel
Data: 15.09.2026, Kategorie: Trans Twoje opowiadania Autor: Majusia UwU
... było doskonale widać w jej rozbłysłych, rozpalonych oczach, jak bardzo jara ją ten widok i to, że stworzyła mnie własnymi rękami do swoich radosnych celów – uśmiechnęła się uwodzicielsko, lustrując mnie od stóp do głów z dzikim pożądaniem, którego w ogóle nie próbowała już ukrywać. – Wiesz co, księżniczko? – zapytała cichym, miodowym, ociekającym seksem głosem, podchodząc krok bliżej i muskając palcem mój podbródek. – Skoro tak genialnie wyglądasz w moich ciuszkach... to może chcesz w końcu posmakować, jak to jest być na sto procent moją własną, prawdziwą dziewczynką, hmm? – A jak myślisz, co bym chciała? – rzuciłam niepewnie, czując, jak fale gorąca zalewają mi policzki i całe ciało. – Przecież wiesz, że zaraz całkowicie zatracę się w tej twojej zwariowanej fazie... – I o to dokładnie chodzi! Wiem idealnie, czego ci potrzeba, dlatego pójdziemy z tym na całe regulator, moja słodka nimfomanko – odpowiedziała bez wahania, kładąc dłonie na moich biodrach i przyciągając mnie do siebie bezczelnym ruchem. Jako iż alkohol grał mi w głowie i zupełnie odcięło mi jakiekolwiek hamulce, nie myślałam już o żadnych konsekwencjach. Chciałam tylko płynąć z prądem tej szaleńczej nocy i jej rąk. – Pewnie... w sumie czuję się o wiele lepiej, jak nią jestem... niż jako ten nudny, szary Marcel – wymamrotałam z bijącym szaleńczo sercem. Duru podeszła jeszcze bliżej, tak blisko, że czułam jej przyspieszony, gorący oddech na swoich wargach. Energetycznym, zachłannym ruchem złapała mnie za ...
... twarz i wpiła się w moje usta w głębokim, mokrym i żarłocznym pożądaniu. Gdy odsunęła się zaledwie na centymetr, oblizała usta z uśmiechem pełnym satysfakcji i rzuciła z kocim, prowokującym uśmieszkiem: – No proszę... Skoro tak bosko się zmieniasz i puszczają ci wszystkie hamulce, to co, jak masz na imię, moja śliczna dzikusko? – No nie wiem... a jakie ci najbardziej pasuje do tej małej czarnej? – zapytałam cichutko, przymykając powiek z rozkoszy. – Mówiłam ci... Mów mi Maya – odpowiedziałam w końcu bez wahania, a dźwięk tego imienia w moich ustach brzmiał niesamowicie naturalnie i grzesznie. Duru, cała rozpalona, rozbiegana i niesamowicie podniecona tą sytuacją, chwyciła mnie mocno za rękę i pociągnęła prosto do łazienki, nie pozwalając mi nawet złapać tchu i ocierając się o mnie każdym krokiem. – Chodź tu, moja nowa ulubiona dziewczynko, dzisiaj urządzimy ci prawdziwy chrzest bojowy – zaśmiała się nisko, gardłowo pod nosem. – Gdzie mnie ciągniesz w tych szpilkach, wariatko?! Przecież zaraz skręcę sobie kark albo wyląduję na podłodze! – protestowałam, śmiejąc się panicznie, ale idąc za nią bez wahania i czerpiąc z tego dziką radość. – Dobra, Majusiu, ale sama dobrze wiesz, że żadna szanująca się i pociągająca dziewczynka nie ma ani grama włosków na ciele, wąsika ani brody, i do tego musi mieć obłędny, powalający makijaż – rzuciła z wyzwaniem w głosie, stawiając mnie tyłem do lustra i opierając moje ręce o chłodny blat umywalki, przyciskając się swoim ciałem do moich ...