1. Przygoda pod namiotem - cz. 2


    Data: 09.05.2020, Kategorie: Bi Autor: Mar

    ... już po plamce na boksach. Widać, że jaja też golił, ale już trochę dawniej niż ja. Mój kutas sterczy prosto do przodu, jego unosił się wyżej w stronę brzucha pod kątem 45st. On też poruszał ręką po nim, odgiął głowę i westchnął „Ohhhh, faktycznie lepiej, jednak tego mi trzeba było… a tak się łamałem” - powiedział. Faktycznie we mnie już wszystkie wątpliwości odpuściły – stało się. Teraz patrzyłem na jego kutasa i na swojego, były blisko siebie sterczały w swoim kierunku i kapała z nich biała ślinka na nasze śpiwory – nie zwracaliśmy na to uwagi. Jego był wyraźnie mniejszy i nieco cieńszy, ale nie robiło mi to różnicy. Faktycznie trochę w myślach przez ułamek sekundy przeszło mi, szkoda że nie jest większy, bo jestem ciekaw jak taki się prezentuje, ale z d**giej strony mój samczy instynkt potwierdził moją dumę. Mój kutas ma 17cm, więc klasycznie, ale za to lubię jego grubość – kiedyś mierzyłem suwmiarką i ma całe 4,8cm średnicy, więc jego na oko mógł mieć może z 16cm. „I co teraz?” - odparł z uśmiechem. „Nie wiem, była mowa chyba o waleniu” - odpowiedziałem. „No to dawaj, zróbmy to tutaj, nie ma co czekać” - powiedział. Usiedliśmy do naszej pierwotnej pozycji, półleżąc koło siebie, włączyliśmy nowego pornola przed sobą i masowaliśmy pały – ale to było super. Oboje jęczeliśmy i wzdychaliśmy, jego miednica unosiła się co chwilę, odsłaniał porządnie grzyba, mocno ściskając swoją czerwoną pałę, ja obserwując to tylko sam się nakręcałem – mimowolnie swoją lewą ręką ...
    ... przechwyciłem jego kutasa, on się obruszył i prawie się poderwał, ale trwało to tylko chwilę sekundę, nie zdążył zareagować i z jego końca trysnęła cała sperma z jaj, z takim ciśnieniem że poleciało aż na moją nogę. „Coo… ahhhh… noooo ni…. Mmmmm” - nie wiem co chciał powiedzieć, ale nie mógł z rozkoszy. Wszystko jakby się zatrzymało, on opadł leniwie a ja 5 sekund po nim poleciałem tak samo z wielką fontanną wkoło siebie. „Ohhhh… mmmmmhmmmmm” - leżeliśmy tak przez chwilę jakby życie z nas uszło w tej spermie… „Coś Ty zrobił?” - zapytał się mnie na wydechu - „Chciałeś dotknąć mojego kutasa?”. Baaa, ja dalej go dotykałem w tej spermie go masowałem, on był chyba pod takim wrażeniem, że nie był w stanie tego ogarnąć. Co lepsze, wcale mu jeszcze nie opadł – był na wpół sztywny, dalej można było go masować. „No tak jakoś mnie naszło, nie wiem.. a coś źle zrobiłem?” - zapytałem. „Nie, nie wiem, chyba nie” - dodał ciężko oddychając. Pomyślałem, że to było ekstra… zwaliłem sobie i jemu jednocześnie praktycznie… jakie to było dziwne uczucie trzymać rękę na nie swoim kutasie, takim twardym i ciepłym… zupełnie inaczej. Dotychczas to uczucie miałem tylko na sobie, ale w tym układzie było bosko. Trzymać i walić kutasa, nie czując kiedy się dochodzi, tylko jechać ostro do samego końca, z finałem jak niespodzianka – jedyne co czujesz to na koniec ułamki sekund jak przechodzi dreszcz i czujesz pod palcami jak sperma strzela jak z armaty. Niebywałe uczucie… Zupełnie bez kontroli. Tak dyszeliśmy chwilę, ...
«1234...7»