-
Nocna Gra - Część II
Data: 09.08.2020, Autor: mysteriousstories
... piechotą. Do realizacji mojego planu przyda mi się środek transportu, a że nie mam zaznajomionego w dziwne gry damsko-męskie taksówkarza - własne auto będzie najsensowniejszym wyborem. Na miejscu znalazłem się o dokładnie takiej samej godzinie jak podczas pamiętnego papierosa z nieznajomą. Zaparkowałem auto kawałek dalej za restauracją i udałem się niespiesznym krokiem do wnętrza, uważnie obserwując czy Bladowłosa nie koczuję gdzieś na pobliskich ławkach. W środku był tłum adekwatny do dnia tygodnia, a wszyscy sprawiali wrażenie zaangażowanych rozmową w najważniejsze sprawy naszego świata, prezentując wigor proporcjonalny do wypitych trunków. Szukając kogoś - najlepiej zacząć od ołtarza każdego przybytku, w którym można nie tylko zjeść, ale i wypić - czyli od baru. - Co podać? - rzekł barman równie szybko, jak czas trwania efektownego szlifu studenta, potykającego się właśnie przed restauracją o pokaźny krawężnik. - Dzień dobry! Dziś zacznę z przytupem. Poproszę wodę niegazowaną. Barman z nieskrywanym uśmieszkiem nalał efektownie wodę do szklanki, klasyfikując mnie zapewne jako kierowcę - jednego z mało nadających się do samodzielnej jazdy gości restauracji. - Dziękuję! - odparłem delektując się chłodem wody, gasząc tym samym pragnienie palące mnie od kilku chwil. - Nie widział Pan może zgrabnej kobiety o popielatych włosach? Lena zawsze ma w zwyczaju zgubić się gdzieś w tłumie, a zaraz mieliśmy jechać…- zagaiłem stosując mały taktyczny haczyk ...
... sytuacyjny. - Lena? Pewnie kręci się przy swoim stoliku na piętrze... jak zawsze. - Dzięki za pomoc - odparłem z uśmieszkiem godnym agenta 007 w latach swojej największej świetności. Czyli jednak bywała tutaj często, skoro barman znał jej imię. Otóż trzeba przyznać, że jeśli ktoś może pomóc Ci w odnalezieniu kogoś w lokalu - może być to tylko barman. Z dwóch powodów - po pierwsze zawsze ma styczność z większością klientów (a już na pewno tych stałych), a po drugie większość z nich posiada pewną zdolność, nabytą w zawodowym doświadczeniu, jaką jest tzw. syndrom barmana. Zlokalizowanie pracowników w centralnie umieszczonym barze - wyrabia w nich automatyczną zdolność do przesiewania informacji oraz rejestrowania tego co dzieje się w otoczeniu z niebywałą precyzją. Ciekawe, prawda? Dopiłem resztkę wody i udałem się dziarskim krokiem piętro wyżej. Rozejrzałem się subtelnie wokół, lecz nie udało mi się nigdzie zlokalizować mojej nocnej zguby. Z lekką rezygnacją zszedłem po schodach, skierowałem się do wyjścia…aż nagle poczułem czyjąś dłoń na swoim pośladku. Odwróciłem się z niesmakiem sądząc, że to pewnie jakaś kobieta, myląca swego małżonka w przypływie alkoholowego rauszu. Jednak myliłem się. To była ona. Lena Koterska we własnej osobie. - Szukasz kogoś? - zapytała wesołym, lekko ironicznym tonem. - Tak! Zdarza mi się gubić swoje partnerki. Najczęściej gubią mi się w hotelach, w piątkowe noce...dasz wiarę? - odpowiedziałem równie prześmiewczo, lecz z odrobiną pojednawczego ...