-
Nocna Gra - Część II
Data: 09.08.2020, Autor: mysteriousstories
... ciepła. Wtedy też dostrzegłem jej uśmiech. Była inna niż tamtej nocy. Oczy jej błyszczały, nie było w niej żadnego śladu zdenerwowania czy napięcia. Może to efekt drinkowego relaksu, a może po prostu miała dobry dzień. - Zapalimy? - rzuciła nie komentując mojego przytyku. - Mnie nie trzeba namawiać! - uśmiechnąłem się równie serdecznie co ona i pozwoliłem sobie na odrobinę śmiałości, łapiąc ją za rękę i przeciskając się przodem przez tłum, odgradzający nas od wyjścia z restauracji. Tym razem to ona poczęstowała mnie cienkim Marlboro, oferując jednocześnie ogień ze zgrabnej, złotej, żarowej zapalniczki. - Nie byłem pewien czy dzisiaj Cię tu spotkam. - To oznacza, że na to liczyłeś? - uśmiech cały czas towarzyszył mojej rozmówczyni. - Oczywiście. Mam dług do spłacenia. - Dług? - Owszem. Nie słyszałaś o zasadzie wzajemności? - Ależ mój drogi…to nie prostytucyjny układ, w którym ktoś za coś płaci, a ktoś czegoś wymaga. Tamtej nocy zrobiłam dokładnie to, na co miałam ochotę. Czy to Ci uwłacza? - Uwłacza? Ależ skąd. Po prostu lubię zaskakiwać na równi z tym, jak być zaskakiwanym. Jeśli mi pozwolisz… Bladowłosa już szykowała dla mnie ewidentnie ciętą ripostę, jednak przerwał jej dźwięk dzwoniącego z małej torebki telefonu. - Przepraszam Cię na chwilę, muszę odebrać - rzuciła śpiesznie odchodząc kilka kroków, ewidentnie nie chcąc żebym był świadkiem rozmowy. Ciekawe. Może to stęskniony mąż szuka właśnie Bladowłosej zguby na równi ze mną. ...
... To miałoby sens. Takie kobiety jak Lena, zwykle mają już poukładane życie prywatne. Oczywiście zdarzają się wyjątki, zwłaszcza wtedy jeśli jedyną miłością kobiety jest kariera. Bladowłosa wróciła do mnie dopiero po 10 minutach, zmuszając mnie tym samym z nudów do drugiej dawki nikotyny. Co dziwne - po powrocie była bardzo wzburzona. Teraz przypominała dokładnie tą kobietę, jaką miałem okazję poznać tydzień temu. Ten sam silny, lecz lekko zmieszany wzrok, wskazujący na dużą ilość piętrzących się w głowie myśli. - Wszystko w porządku? - zapytałem z grzeczności. - Tak. W porządku. - odparła tonem równie przekonującym, co paskudne etykiety papierosów - mające rzekomo odstraszać od nałogu. - Nie wiem czy to dobry pomysł - dodała po chwili. - To była wspaniała noc, ale lepiej żebyśmy nie utrzymywali kontaktu. Poczułem się lekko zmieszany. Może to wyrzuty sumienia, po telefonie od martwiącego się o nią męża. Z drugiej strony czy gdyby miała kogoś na stałe, to byłaby co tydzień samotną bywalczynią pobliskich restauracji? Całość tej historii ciągle nie trzymała się kupy. - Słuchaj…nie wiem co jest w tej sytuacji dobre, a co złe - bo zupełnie Cię nie znam, więc nie wiem co Cię trapi - rzekłem tonem człowieka potrafiącego przekonać kamień do tańca latino. - Wiem jednak, że mam na dzisiaj dla nas pewien plan i chciałbym go zrealizować. Jednak mam też warunek. Nie zadawaj pytań i zdaj się na mnie. Jesteś w stanie na to przystać? - kończąc wypowiedź uśmiechnąłem się do niej ...