-
Sekretarka-Rewanż
Data: 15.08.2020, Autor: Meggi
... prawie krzyczę do słuchawki. Przez te moje poranne zabawy straciłam rachubę czasu i zamiast o 7.30, wyszłam prawie godzinę później. Już na wstępie masa papierów do podpisania, zatwierdzenia i wściekły wzrok szefa. Nie wiedziałam w co mam ręce włożyć. Przy tym bieganiu po schodach spokojnie mogłabym zrobić sobie figurę modelki. Serio. W życiu nie miałam potrzeb biegania po siłowniach, by moje ciało wyglądało dobrze. Każdy dzień w tej zabieganej firmie, gwarantuje mi taki wysiłek psychiczny i fizyczny, że nic więcej nie potrzebuje. Tym bardziej obolałych mięśni i śmierdzących potem sportowych ubrań. -Wołał mnie Pan, Dyrektorze?- zmęczona całodziennym maratonem po całej firmie, niechętnie zajrzałam za drzwi gabinetu. -Owszem, wejdź.- Nawet na mnie nie spojrzał.-I zamknij drzwi.-Rozkazał, dalej patrząc w ekran laptopa. Podeszłam do krzesła, stojącego naprzeciw jego biurka i usiadłam, wsłuchując się w dźwięk pykającej klawiatury pod naciskiem jego palców. Czekałam tak dłuższą chwilę, nim zaczął swój wywód. -Po godzinie 16 mam ważnego klienta. Wiem, że to po godzinach, lecz potrzebuję, aby w firmie była moja sekretarka.-Popatrzył na mnie, czekając na jakieś słowo z mojej strony, ale się nie doczekał.- Zapłacę Ci za te godziny. -Dobrze.- Mruknęłam. Nie miałam tak na prawdę ochoty, ale nigdy nie odmówię dodatkowego zarobku Mój budżet trochę się uszczuplił po ostatnim weekendzie, więc to idealny moment, aby go podreperować.- Mam przygotować jakieś ...
... dokumenty? -Wszystkim zajmuję się ja.-Wskazał palcem na laptopa.-Ty masz być do dyspozycji na recepcji.- Popatrzył na mnie i mówił dalej.-Podasz kawę i herbatę i czasem zajrzysz, czy czegoś więcej nam nie trzeba. To tyle.- Skończył swój wywód, więc kiwnęłam jedynie głową, że zrozumiałam i wyszłam, trzaskając niechcący drzwiami. ”Cholera jasna!” krzyknęłam w myślach i wróciłam za ladę. Było lekko przed 16, gdy winda swoim dźwiękiem oznajmiła przybyłych gości. Usłyszałam podniesiony męski głos oraz stukot wysokich obcasów. Nie zdążyłam ich przywitać, gdy zza drzwi gabinetu, wyłonił się szef i zaprosił ich do środka. Tak jak oczekiwał Michał, obsłużyłam ich podając napoje, a gdy spotkanie się skończyło, posprzątałam filiżanki. -Pani Magdo, proszę podejść na moment.- Usłyszałam, gdy ubierałam płaszcz. Przewróciłam oczami, bo była prawie 18, a mój żołądek zrobił kolejnego fikołka z głodu. -Chciałam już wyjść. Jestem strasznie zmęczona i głodna!- rzuciłam na odczepne. Sekundę później już zapomniałam, co to ściśnięty żołądek. Moim oczom rzucił się widok przystojnego mężczyzny, pochylającego się nad papierami. Na małej kanapie obok leżała rzucona marynarka i krawat, którego brak na szyi dodał mu więcej luzu, a rozpięte dwa guziki koszuli pozwoliły wyglądnąć kilku włoskom z klatki piersiowej. „Kurwa”- zaklęłam w myślach.- Wszystko poszło dobrze?- Zapytałam, starając się nie patrzeć na niego, by się nie rozpraszać. -Nie do końca po mojej myśli, ale nowe warunki są korzystne dla obu ...