-
Na usługach trzech mężczyzn..
Data: 20.08.2020, Autor: Mandaryna
Hej... Zapraszam, na kolejną historię, z naszego życia, intymnego.. Sytuacja miała miejsce, z dziewięć lat temu.. Końcem zimy, nasz dobry przyjaciel, Mauro (Włoch) rozstał się, z naszą przyjaciółką.. Nie wnikając, w szczegóły. Stalo się, trudno.. Życie.. W każdym bądź razie, nie straciliśmy, z Mauro kontaktu.. A wręcz przeciwnie, spędzaliśmy razem więcej czasu, niż wcześniej. Kino kolacje, wspólne wyjścia do clubu itd... Jak starzy dobrzy znajomi... -) Końcem lipca, zaprosił nas, do siebie do Włoch... -) Na początku, nie byliśmy zainteresowani.. Lecz propozycja, spędzenia kilkunastu dni, na jachcie, była nie do odrzucenia.... -) Mauro odebrał, nas z lotniska K. Wojtyły w Bari. W drodze, do jego willi, przedstawił nam plan rejsu -) -) Krótko mówiąc... Wlochy, Chorwacja, co wieczór, w innym porcie.. Nic dodać nic ująć.. Następnego dnia, z samego rana. Spotkaliśmy się, z jego kuzynem. Flavio wyglądał, jak młodszy brat, Mauro -) I również przystojny, jak on... -) Jak się okazało, Flavio miał uprawnienia, na jacht. I postanowił poświęcić swój czas.. Mogąc pokazać nam, uroki Adriatyku. Hm.... raczej Wloch i Chorwacji.. - pomyślałam sobie.. Przez pierwsze trzy dni, pogoda nie dopisała. Słońce, chowalo się, za chmurami. Chodź świetnie, się bawiliśmy. Spędzając czas na lądzie. To mi brakowało, bliskości, sam na sam z mężem -) -) jak już zostawaliśmy sami, na noc, to od żłopania tego wina, momentalnie zasypiał... ...
... -) Rano obudził mnie, hałas dobiegający, z plaży.. Widząc błękitne niebo, założyłam bikini. I udałam się na pokład -) Gdzie cała trójka, leczyła kaca... Oglądając i komentując, kobiety. Opalające się toples.. Mauro był naszym i Flavio tłumaczem. Będąc już na górze... Usłyszałam.. - to prawda, na piersi można patrzeć i patrzeć.. - buongiorno - przywitałam się. - wam tylko wino, a teraz cycki w głowie - dodałam siadając obok męża.. - kochanie, taka jest prawda. Jeżeli coś, jest piękne, to należy to podziwiać.. - dokładnie - wtrącił Mauro.. Nawet podczas śniadania, tematem przewodnim, były cycki... -) Gdy ogarniałam po posiłku, panowie postanowili się, ochłodzić, w morzu.. A ja, postanowiłam, się poopalać. - misiek dobrze że jesteś. Pomożesz mi, z balsamem do opalania.. - już się robi.. -) - ej.... - jęknęłam gdy rozwiązał mi górę stroju.. - co ej... Muszę ci piersi naoliwić ha ha.. - a tak, poza tym. Masz piękne piersi, czemu ich, nie chcesz sobie opalić.. - dodał. Pieszcząc je.. Widząc że, chłopaki pływają, pozwoliłam na pieszczoty. Które mnie podniecały.. -) - a nie będziesz zły... - na co.. -) od dawna , ruchamy się, w trójkącie.. - tak, lecz to stały układ, i dobrze wiesz, że dopiero poznajemy, te tereny -) - wtracilam się w pół zdania.. - nie porównuj kotku, opalania się, do seksu -) - skoro tak, to ok... -) Kwadrans później, chłopaki mieli dość wody. . I oczywiście, nie obyło się, bez komentarzy.. - ...