1. Czas grozy (I)


    Data: 26.08.2020, Kategorie: historia, wikingowie, łoże, propozycja, dama, Autor: historyczka

    ... bezpieczeństwo…
    
    "Cóż za mąż! Myślałam o tym, że chciałabym pod takim pojęczeć... ale tak naprawdę, chciałabym pod takim krzyczeć! Mocny jak tur! Zapewne ma też mocny miecz... och... mógłby nim zadawać zaiste mocne pchnięcia..."
    
    - No cóż, azali dotyczy to bezpieczeństwa... to zapraszam do mojej komnaty... choć komnata to zbytnio okazałe słowo... raczej zapraszam, do mojej... ciasnej norki...
    
    Aż uśmiechnęła się do siebie w duchu, że udało jej się tak zgrabne i przyjemnie dwuznaczne porównanie.
    
    - Proszę waszmość za mną.
    
    Otworzyła drzwi i z racji niskiego otworu drzwiowego musiała się pochylić, a tym samym mocno wypiąć tyłek.
    
    Dopasowana suknia z drogiego materiału doskonale uwypukliła jego kształt i wielkość.
    
    Marcie ta sytuacja przypomniała analogiczną, gdy kiedyś ich zameczek odwiedził wędrowny rycerz. Ależ jej wpadł wtenczas w oko. Prawił jej przyzwoite, a potem nieprzyzwoite komplementy, a nawet śpiewał pieśni miłosne. Dano mu do spania worek siana w stajni, lecz miłosierna dama ulitowała się nad wojownikiem i zaprosiła go do swej komnaty, choć wcześniej bardzo się pilnowała, żeby nie gościć tam żadnych mężczyzn.
    
    Wobec litościwej białogłowy, wędrowny rycerz okazał się wielce nielitościwy. Marta dobrze pamiętała, że całą noc nie dał jej wytchnienia... tak bardzo spragniony był kobiecego towarzystwa. Nawet połamał jej łoże...
    
    "A napatrz się wojaku na mój zadek! Duży. A jednak zgrabny. Czyż nie? Czyż nie tak o nim wyrażaliście się podczas jazdy?! Ech ...
    ... wy frankijscy żołdacy... wiem dobrze, co to znaczy dla kobiety wpaść w wasze łapska...
    
    To jak to mówiliście? Zad? Klacz? Do ujeżdżania? Do zajeżdżenia???"
    
    Nikt zdrowy na umyśle nie mógł podejrzewać nawet, że córka służącej może znać obcą mowę. A znała!
    
    Tajemniczy ojciec miał wyjawiać jej matce - Jak nawet zostawię dziewce trochę złota i srebra, to znajdą się tacy obwiesie, co jej to rozgrabią. A nauki, którą jej dam, nikt jej nie odbierze. Dlatego Martha, nie dość, że nauczyła się pisma i łaciny, to jako nastolatka odbyła podróż z delegacją kościelną do Rzymu. Jako bystre dziewczę, poznała kraj i mowę Franków i mieszkańców Italii.
    
    Dlatego doskonale rozumiała sprośne żarty wojów, gdy rechotali, prawiąc o pozbawianiu wianków dzierlatek, albo o nadziewaniu na pikę...
    
    Myślała sobie wtedy - "pewnie każdy z was miałby ochotę ostro nabić mnie na swą ostrą włócznię po kolei... pojęczałabym sobie wtedy, postękała… jak nawleczona na pal... Wasze mieczyki łacnie znajdowałyby drogę do pochewki... W niejedną by się władowały z iście żołnierską gracją i zapałem..."
    
    Inne żarty, o zostawianiu białogłów z pamiątkami... bębenkami... napełniały ją przestrachem, lecz, o dziwo, podniecały jeszcze intensywniej.
    
    Rycerz aż zadrżał z podniecenia, gdy zobaczył tak pięknie ukształtowany zadek Marthy. W czasie jazdy na zamek, mógł poobserwować sobie jej pełny biust – dwie wielkie kule skaczące niemiłosiernie na wyboistej drodze, a teraz do kompletu doszedł ten zgrabny tyłek kobiecy i ...
«12...456...15»