1. Jesienna depresja


    Data: 01.09.2020, Kategorie: delikatnie, Klasycznie, Autor: Douglas

    ... postanowiłem z pozbyciem się go zaczekać do poniedziałku.
    
    Glany, czarne spodnie, czarny T-shirt, popielata bluza z kapturem i skórzana kurtka wywołałaby pewnie lekkie zdziwienie u moich znajomych i podwładnych z pracy, przyzwyczajonych do nienagannych garniturów, ale to był ten strój, który teraz, tak jak we wczesnej młodości dawał mi poczucie luzu i pozwalał mieć wszystko w dupie... - Dalej, Mr Hyde! - powiedziałem sobie pod nosem i wyszedłem z mieszkania.
    
    Lekko wkurzony, że wszystkie sklepiki o 16:30 są już pozamykane ruszyłem do TESCO. Ponure twarze mijanych ludzi, smutek i jesienna świadomość kończącego się dnia lekko pobudził moją cotygodniową, niedzielną frustrację. Pomysł odwiedzenia któregoś lub którejś ze znajomych wydał mi się tym czymś co pozwoliłoby jakoś przetrwać te najsmutniejsze godziny tygodnia. Postanowiłem więc zaniechać planów zakupowych i rozesłać do "paczki" znajomych SMSy z propozycją spotkania w centrum o 19:00. Zawsze znajdzie się kilka bratnich dusz, które na przekór jesienno-niedzielnej niedoli gotowi są w poniedziałek rano przystąpić do tygodnia ciężkiej pracy z lekkim dyskomfortem kaca...
    
    Wcisnąłem w uszy słuchawki od komóry i wszedłem do mieszczącej się w piwnicy dawnego magazynu jedynej na osiedlu knajpy o ambitnej jak na lokalizację nazwie "Carpe Diem". Stąd miałem zamiar rozpocząć nagabywanie kilku osób do wprowadzenia się (przy pomocy paru drinków) w stan daleko odbiegający od oczekiwań mojego spowiednika. Wszedłem do pogrążonej w ...
    ... piwnicznych mrokach knajpy, w której nawet nie leciała żadna muzyka. Z radia w telefonie popłynęły dźwięki "Strachów na Lachy", co przypieczętowało decyzję, że za barem zamówiłem piwo, a nie np. herbatę.
    
    Kamila, barmanka z "osiedlówy", studentka archeologii, przywitała mnie cmokiem w policzek. Nawet nie spytała co słychać. Miała taki sam dzień jak ja. Nalała piwo, skasowała siedem złotych, uśmiechnęła się ślicznie, ale tylko na pół sekundy i postawiła kufel na ladzie. Kiedyś spotykałem się z Nią przez parę tygodni. Fascynowała mnie Jej niezależność. Seks z Nią należał za każdym razem do czegoś niesamowitego. A było tych razy mnóstwo. Pierwszy i ostatni raz w swym życiu chciałem się z kimś związać na poważnie. Byłem głupi, bo pokochałem Ją za tę naturę osoby, która nie da się nikomu podporządkować. Chciałem z Nią być na stałe z tego powodu, z którego Ona nie chciała się wiązać z nikim. Nie należę do osób ukrywających swoje uczucia, ale nigdy Jej nie powiedziałem co do Niej czuję.
    
    Patrzyłem na Jej krótkie, rude włosy, śliczną, niewinną twarz oraz drobną sylwetkę, której kształty i krągłości zauważalne były nawet w typowym dla Niej niechlujnym stroju - czerwonych dżinsach i flanelowej czarno-czerwonej koszuli. Ustawiała jakieś rzeczy na półkach, kręcąc się jakby grała w teledysku Madonny "Like a prayer". Jej tyłeczek i cycki, dobrze mi znane, obudziły we mnie wspomnienia. Pomyślałem, że warto do Niej "podbić" ponownie. Pomysł drinkowania na mieście zaczynał upadać.
    
    - Hej, ...
«1234...9»