1. Nowy Świat Czarownic, cz. 74


    Data: 01.09.2020, Autor: nefer

    ... Siedmiu Bram.
    
    - Przyjmuję je z wdzięcznością, szlachetna lady Bereniko. - Sir Olgierd skłonił się elegancko.
    
    „Trzeba będzie na niego uważać.” - pomyślał Marcus. - „Nie wygląda jednak na głupca i powinien zrozumieć, że nigdzie indziej nie uzyska podobnej swobody.”
    
    - A ty, sir Lucjuszu? Pomogłeś nam w sprawie wiedźmy i liczymy na twoją dalszą pomoc. Oczywiście, możesz oczekiwać rozsądnych przywilejów.
    
    Sudrun szybko uczyła się sztuki uprawiania polityki, niedwuznacznie przypominając Lucjuszowi o tym, że w razie odkrycia prawdy i on nie byłby bez winy w oczach szlachetnych dam Królestwa. W końcu wziął aktywny udział w zamachu na kogoś, kto uchodził za prawowitą władczynię księstwa, jego własną panią i małżonkę. Co więcej, posiadł sztukę posługiwania się mocą, a to czyniło wyjętym spod prawa każdego mężczyznę. Z drugiej strony, fałszywa księżna obiecywała łaskawe i życzliwe traktowanie.
    
    - Pomogłem, bo ona zabiła moją Geldrę.
    
    - Nie tylko Geldrę. Wiedźma po wielokroć zasłużyła na swój los.
    
    - Masz rację, zasłużyła... - Lucjusz spojrzał ponuro na Marcusa. - Przyjmuje twoją ofertę, dostojna lady Bereniko. - Wzorem sir Olgierda wykonał dworski ukłon.
    
    „Na Lucjusza trzeba będzie uważać tym bardziej, mam wrażenie, że chce pozostać w Siedmiu Bramach tylko po to, by zemścić się na kimś jeszcze. Poradzę sobie z nim jednak.” - Snując takie myśli Marcus nie wziął jednak pod uwagę pewnego istotnego szczegółu, o czym bardzo szybko się przekonał.
    
    - Dziękuję, sir ...
    ... Lucjuszu. W takim razie, mam do ciebie prośbę. Zechciej zdjąć zaklęcie wzmacniające ochraniacz sir Marcusa. Rzuciła je jeszcze stara wiedźma, w twojej obecności. Znasz te sploty i możesz je usunąć.
    
    - Niech sam się uwolni. - Lucjusz wzruszył ramionami.
    
    - Niestety, nadal okazują się odporne na moc sir Marcusa, pomimo śmierci starej wiedźmy. Tylko ty możesz je szybko usunąć.
    
    Chłopak zrozumiał, że tym razem praktykowana od niedawna sztuka uprawiania polityki fatalnie zawiodła Sudrun, która popełniła właśnie straszliwy błąd. Oczy Lucjusza, dotąd ponure i bez wyrazu, rozbłysły niebezpiecznym blaskiem.
    
    - Tylko ja?
    
    - Tylko ty znasz sploty i dysponujesz skuteczną mocą. Proszę, zdejmij je.
    
    - Wybacz, Szlachetna Pani, ale nie zamierzam tego uczynić.
    
    - Sir Lucjuszu, to moja szczera i gorąca prośba.
    
    - Możesz sobie udawać księżną Siedmiu Bram, Dostojna Pani, będę posłuszny innym twoim prośbom czy rozkazom. Ale tego jednego na pewno nie spełnię. Choćbym miał nawet zapłacić za to życiem. Co się stało z Gonan? Gdzie ona jest, sir Marcusie?
    
    - Nie żyje – odparł bezbarwnym głosem.
    
    - Wiem, powiesz za chwilę, że zabiła ją wiedźma. Ale to ty ją zdradziłeś! Podstępnie wyciągnąłeś ode mnie, gdzie się ukrywa i powiedziałeś o tym czarownicy. Sama to przyznała, a ty nie próbowałeś nawet zaprzeczać! Potem wskazałeś drogę. Jak to się stało? Użyła mocy, użyła ognia? Zabiłeś Gonan równie pewnie, jak gdyś sam rzucił ognistą kulę. A może zresztą to zrobiłeś? Chciałem cię za to zabić. I ...