-
Sagi rodów Altory - Młody Król…
Data: 19.09.2020, Kategorie: saga, król, poddani, średniowiecze, władcy, Autor: CichyPisarz
... połączył i musiał mieć w tym jakiś cel - zagrała na inną nutę, by argument dotarł do młodego króla. - Trudno się... odnaleźć w... nowej sytuacji - pożalił się szczerze i z głębi duszy niezwykle łagodnym głosem, jak dziecko z tajemnicy zaufanej piastunce. Po chwili żałował tego wyznania, przecież okazał słabość. - Pozwól, że ci pomogę odnaleźć właściwą drogę. Będę cię panie wspierać. Słyszałam, że roztropny z ciebie młodzieniec. Wiem, że żona winna mężowi posłuszeństwo, ale także powinna być jego opoką - tłumaczyła i zapewniała. Nie spodziewała się tego po sobie. Poczuła się jak świętokradca, coś nią owładnęło i ją oślepiło. To... to coś nieznanego kierowało jej dłonią, która wpełzła pod narzutę okrywającą Magnara, którego nadal uważała za podległego jej woli. Poczuła miękką wypukłość oręża, która już teraz zdawała się być imponujących gabarytów. Kilka ruchów wystarczyło, by poczuła pod ręką kamień. Młody król milczał. Pieściła go z niezwykła impresją. Trzymała w dłoni organ, którego w pełni nie obejmowała, co ją zachwycało i napełniało lękiem zarazem. Pierwszy raz doświadczała w dłoni takiej maczugi. Kierowana przenikającą ją na wskroś żądzą, wsunęła się pod derkę, przerzuciła nad mężem nogę i wskoczyła na niego jak jeździec na rumaka rozpoczynając pościg - szybko i wprawnie. Ułamek sekundy później marszcząc twarz, nadziewała się na królewskie berło. Zawyła z rozkoszy, kiedy obiekt wypełnił ją całą, a mięśnie pochwy zostały zmuszone do nie lada wysiłku, by ...
... gościa przyjąć. Wszystko odbywało się w ciszy, przełamywanej tylko jękami Brunhildy, która syciła się każdym niezwykle powolnym ruchem bioder. Pochyliła się, by zmienić kąt natarcia kutasa, a młodzian prawie zdarł z niej szatę, by zająć się dyndającymi mu tuż nad głową cycami. Mruknęła z ekstazy, kiedy wcisnął porośniętą meszkiem twarz pomiędzy dwie miękkie banie i przycisnął piersi do swoich policzków. - Tak panie! Baw się nimi! Są twoje. Cała jestem na twoje zawołanie. Spełnię każdą twoją zachciankę - mruczała pochłonięta chucią, jakiej dawno nie czuła i czerpaniem przyjemności z żywego kutasa, i to jeszcze tak dobrze jej dogadzającego. Natłok słów był wynikiem radości jaką czuła z obecności przy niej mężczyzny, którego to łoże nie widziało już od lat. Miała ochotę wyjawić mu teraz każdą swoją tajemnicę, każdą sprośną zachciankę, byle tylko wnikał w nią tak zamaszyście i energicznie, jak to teraz czynił, by jego usta wciąż żuły ciemnobrązowe brodawki i ściskały głodne dotyku cyce. - Pani, nie... - wahał się, czy powinien tak się uzewnętrzniać - nie spodziewałem się po tobie takich... atrakcji - mamrotał, wessany w sporej średnicy brodawkę - i takiego polotu w łożu - wyznał. - Myślałem, że... - uciął, bo nie chciał wyjść na wrażliwego i zbyt uczuciowego. - Że biskup mną rządzi, a ja pokornie podążam wyznaczoną przez niego ścieżką? - wydyszała, śmiejąc się ironicznie i z szyderczą nutką. - Każdy z nas ma wiele twarzy i... Ale ty masz berło!!! - wymruczała, musiała mu ...