1. Sagi rodów Altory - Młody Król…


    Data: 19.09.2020, Kategorie: saga, król, poddani, średniowiecze, władcy, Autor: CichyPisarz

    ... ukłoniła się na znak poddania się jego woli, by to on zdecydował. Do gości uśmiechnęła się, przekonując ich o zmęczeniu ucztą.
    
    - Tak… żono, racja. - Trudno mu się było przyzwyczaić do tytułowania mianem żony wciąż obcej mu kobiety. – Spocznijmy dziś razem w jednym łożu, jak zwyczaj nakazuje – obrócił się i z wymalowanym na twarzy niezadowoleniem wszedł do sypialni. Tam mina uległa zmianie. Świadkowie, a najważniejsze, że ojciec, już odeszli radować się z sojuszu.
    
    Było ciemno jak w lochu. Leżał obok cicho oddychającej małżonki, wiedział, że nie spała. Czuł się zdezorientowany, niepewnie i taki zagubiony. Nie czuł się dobrze w tych murach. Nie wiedział, czy coś powiedzieć, czy po prostu obrócić się plecami i zasnąć. Nie było nikogo, kto podpowiedziałby mu, jak znieść tę bolesną ciszę i wciąż oddalający się sen. Do tej pory sypiał w swojej komnacie sam, miał swobodę, czuł się ze sobą dobrze, a teraz leżał sztywny jak kłoda i spięty, wsłuchując się w rytmiczny oddech partnerki. Nie było też w pobliżu ojca, żadnego przewodnika, żadnego kamrata, a ta nadal obca mu kobieta go onieśmielała. Ten jej splendor, pewność i łatwość w rozmowie, ta mina dostojnej władczyni, która zawsze wie jak postąpić, te wszystkie jej przymioty irytowały go, bo wyglądał przy niej blado, a zarazem intrygowały i chciał czerpać z jej doświadczenia. Ta jej dostojność, bliska dostojności jego matki, którą tyle lat podziwiał za niepospolitą opiekuńczość i wsparcie dawane jego ojcu, paraliżowała go w ...
    ... każdej próbie wypowiedzenia choć słowa do Brunhildy, bo miał wrażenie, że właśnie matka obok niego leży, opiekując się nim, jak w czasie jego dzieciństwa, kiedy majaczył w gorączce.
    
    - Mężu? - szepnęła cicho i niepewnie, jakby tylko sprawdzała, czy śpi, bojąc się, że go obudzi.
    
    - Yhym! - odchrząknął, dając znać, że nie śpi.
    
    - Zamierzasz już spać? Strudzony jesteś? - zapytała ciepłym troskliwym głosem.
    
    Brunhilda przysunęła się do młodzieńca i leżąc na boku szukała w ciemności bieli jego tajemniczych oczu. Słyszała, jak ciężko oddychał, a serce mocniej wybijało szybki rytm.
    
    - Nie... wiem - mruknął speszony nieoczekiwaną rozmową.
    
    - Długo czekałam na... - bała się wyznać, jak bardzo pragnęła zbliżenia - Na obecność przy moim boku męża - próbowała dać mu coś do zrozumienia. Tak, domagała się aktu miłosnego, niebywałej poufałości z dopiero dziś poznanym młodzianem, ale już jej mężem. Głos jej drżał, podobnie jak nogi i dłonie, ale musiała choć podjąć próbę rozmowy.
    
    - I pewnieś rozczarowana pani? - prowokował do rozmowy swoimi obawami. W kontakcie z tak znamienitą damą miał niskie o sobie mniemanie.
    
    - O nie, panie! O nie mój królu! - zaprotestowała szczerze, może wybuchając nazbyt przesadnie. - Co prawda... niecodzienna to sytuacja, wychodzić tak dojrzałej białogłowie za mąż za tak... młodego i... - tu jako wytrawna dyplomatka musiała i chciała połechtać ego Magnara - atrakcyjnego młodzieńca, ale z radością przyjmuję swoje przeznaczenie - przekonywała. - Bóg nas ...
«12...678...22»