-
Człowiek witruwiański (I)
Data: 28.10.2020, Kategorie: człowiek witruwiański, Autor: XXX_Lord
... chwili pilot wyrównał lot i wszystko wróciło do normy. Zerknąłem na leżącą na kolanach gazetę, którą zabrałem ze sobą z Warszawy. - MORDERCA Z KABAT ZNOWU ATAKUJE! - nagłówek na pierwszej stronie nie pozostawiał wątpliwości, co było obecnie tematem numer jeden w mediach - SZALENIEC GRASUJĄCY W WARSZAWIE I OKOLICACH ZABIŁ PO RAZ KOLEJNY! Dalsza część artykułu wyjaśniała, że szaleniec zabił kolejną młodą kobietę, a jej zwłoki odnaleziono w Lesie Kabackim. To kolejna ofiara Mordercy z Kabat - jak określiły go media. W czasie pół roku zaginęło w Warszawie i okolicach osiem kobiet, z czego znaleziono ciała trzech, a reszta z nich wciąż nie dawała znaku życia. W dalszej części artykułu można było zapoznać się z wywiadem z oficerem Policji, Markiem Konarskim, prowadzącym śledztwo. Oczywiście mamy już trop, ale dla dobra śledztwa nie możemy niczego ujawnić. Prosimy o wsparcie, każda informacja może okazać się cenna w kontekście prowadzonego śledztwa. Blablabla. Jasne. Gówno wiecie, a gość morduje Wam młode dziewczyny pod nosem i śmieje się prosto w twarz. Sygnał nakazujący zapięcie pasów przerwał jakże fascynującą lekturę, kilka minut później samolot zaczął kołować i wylądował. Zgodnie z informacją w mailu na Gatwick miał na mnie czekać Rosjanin, Jurij Czernienko. - Paskudna morda - obejrzałem w samolocie dokładnie fotkę załączoną do wiadomości. Wyglądał na pospolitego bandziora z ulicy. Długi, haczykowaty nos, płowy kolor włosów, pociągła, wredna gęba, ...
... wąskie usta i skóra nosząca ślady trądziku młodzieńczego - nie wzbudzał zbytniego zaufania. Po przejściu przez bramki rozglądałem się szukając wysokiej, tyczkowatej postaci ze zdjęcia przypominającej Jurija. - Gdzie ten Rusek się włóczy? - ogarniała mnie rosnąca wściekłość. Większość pasażerów zdążyła już opuścić terminal po odbiorze bagaży, a ja stałem jak kołek szukając kontaktu. - Piotr Uznański? - usłyszałem za sobą melodyjny, niski damski głos. Odwróciłem się na pięcie i zamarłem. Za mną stała niższa o kilkanaście centymetrów piękna szatynka o nieco orientalnej urodzie. Długie rzęsy, mały, lekko zadarty nosek i ciemne, dość wąskie usta w kolorze dojrzałych malin. Czarne jak smoła proste włosy do ramion. Kremowa karnacja skóry. I oczy! Duże, brązowe, hipnotyzujące. Momentalnie w nich utonąłem. - Piotr Uznański? - powtórzyła. - Tak - wydukałem oszołomiony. Mój angielski był w miarę niezły. Co prawda ciężko przychodziło mi pozbycie się wschodnioeuropejskiego akcentu, ale słownictwo i gramatykę miałem w jednym palcu. - Jestem Nadia Dumitrescu - dziewczyna błysnęła pięknym uśmiechem z białymi ząbkami i wyciągnęła rękę. Jej uścisk był ciepły i przyjemny - Jurij przeprasza, ale miał drobny wypadek w pracy i nie mógł po Ciebie wyjechać. Nadia. Rumunka? - Miło mi Cię poznać, Nadio - uścisnąłem jej dłoń i oddałem uśmiech. - Jak minął lot, wszystko w porządku? - chciała zrobić dobre wrażenie i podtrzymać rozmowę. - Tak, dziękuję. Spałem prawie cały ...