-
Kamila nauczycielka (III). Zwykły obozowy dzień
Data: 31.10.2020, Kategorie: nauczycielka, uczeń, gra, Autor: Falanga JONS
- Coś taki niedzisiejszy? – zagadnął Błażej Łukasza. – Coś ty robił w nocy, że taki niewyspany? - Nic – zbył go chłopak. – Kiepsko spało mi się na tym łóżku. - Ja spałem jak zabity – wzruszył ramionami Przemek. – Ty to masz wymagania... Niezwykłe emocje poprzedniej nocy dały efekt w postaci późnej pobudki. Łukasz wstał z łóżka niemal w samo południe. Niemal od razu udał się pod prysznic. Rozleniwiony i wciąż półsenny, moczył się bardzo długo. Z lubością kierował strumień wody na swoje ciało. Nogi, będące chyba jedyną częścią jego ciała, z których był zadowolony. Raczej szczupłe, lekko umięśnione uda, ładnie zbudowane łydki z mięśniem, łukiem biegnącym od kostek do kolan, w kolorze jasnego brązu. Jak każdy, był trochę próżny i lubił patrzeć na tą cześć ciała, której się nie wstydził. Nieco gorzej w jego opinii, było od pasa w górę, szczupła klatka piersiowa, szczupłe ramiona z lekko zarysowanymi bicepsami... Nie, to mu się nie widziało. W każdym razie długo i leniwie polewał swoje ciało wodą. A w głowie kołatał mu tylko jeden obraz. Teraz było już po porze obiadowej. Konkretnie, za obiad posłużyły im kebaby w pobliskim barze. I włóczyli się w czwórkę bez celu po całym obiekcie. Las, dróżki obok domków, bar, plaża. Tak mijał im czas a na zegarkach wybiła godzina szesnasta. - Popływalibyśmy w końcu – niecierpliwił się Krzysztof. – Teraz jest dobra pora. - Co się tak napaliłeś, jak chcesz pooglądać Karolinę i Dominikę w majtkach, to chodźmy po prostu na plażę – ...
... uśmiechnął się złośliwie Błażej. - Byliśmy i nie ma ich tam – uciął krótko okularnik. – Nie potrzeba mi ich do pływania. - A może pani profesor przyjdzie? – zaśmiał się z lekkim napięciem w głosie Przemek – Coś jej nie widać dziś... Właśnie. Łukasz dyskretnie, acz niecierpliwie rozglądał się za nauczycielką, ale w ciągu tych kilku godzin nie trafili na żaden jej ślad. Był w rozterce. Z jednej strony chętnie zobaczyłby ją na plaży w stroju kąpielowym, znaleźć się dużo bliżej niż ubiegłej nocy, widzieć jej ciało wyraźniej. Ale z drugiej stawał się lekko zaborczy. Chciał, by wychowawczyni należała tylko do niego. Nie życzył sobie, by inni oglądali ją w tak skąpym stroju. Bił się z myślami, bo kolejną zachcianką było to, by zobaczyć ją po wczorajszym przedstawieniu. Spojrzeć jej w oczy, zobaczyć, czy ten pokaz odbił się na niej w jakiś sposób. Nie wiedział, że Kamila spała równie długo, wstała późno i nie miała większej ochoty wychodzić z domku. Ograniczyła się do spotkań i krótkich pogawędek z druga nauczycielką i jej mężem. Daniel szwendał się po ośrodku. - Dobra, idziemy na ta plażę – zdecydował Błażej. Ale daleko nie doszli. Po drodze mijali boisko i zauważyli około dwudziestoosobową zbieraninę z obu klas. Zauważyli jak Bartek przywołuje ich ręką. - Chodźcie tu – nakazał nie znoszącym sprzeciwu głosem. – Chcemy grać klasa na klasę. - Przecież to za małe boisko, można grać najwyżej po siedmiu – wzruszył ramionami Błażej. - A skąd uklepię ta siódemkę, ...